Forum Chłoniak u psów Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Kaja - walczymy bez chemii ...

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Chłoniak u psów Strona Główna -> Opowiedz o sobie i swoim psiaku
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kajowa
Nowicjusz
Nowicjusz



Dołączył: 22 Lis 2017
Posty: 5
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:40, 29 Gru 2017    Temat postu: Kaja - walczymy bez chemii ...

Witajcie, choć z pewnością wolałabym w ogóle na takie forum nie zaglądać ... Jak wszyscy tutaj obecni ... Najpierw czytałam, chłonęłam wszystkie posty, ryczałam... Jakiś czas temu zarejestrowałam się, dzisiaj zdecydowałam się, by o nas opowiedzieć.
No cóż, jestem więc z Wami już od trzech miesięcy, kiedy to na przełomie września i października dotarło do mnie, że moja ukochana psica powoli odchodzi ... Takie to wszystko było nierealne, nieprawdziwe wręcz ... Nasza Kaja, okaz zdrowia, tryskająca energią, ma chłoniaka Sad . Szok po prostu, to był koniec września, a przecież jeszcze pod koniec sierpnia biegała ze mną na przejażdżkach rowerowych, rower niejednokrotnie wyprzedzając i ciągnąc mnie na uprzęży za sobą ... Tak cudownie było jeszcze niedawno ...
Kaja to około 9 letnia sunia, mieszaniec w typie łajki, adoptowana z Palucha 6 lat temu. Boże, ileż radości, wzruszeń, cudownych chwil za nami! I człowiek, w tej swojej euforii, żyje w przeświadczeniu, ze tak będzie jeszcze dłuuuuuugo, niemalże zawsze ...
Pod koniec września Kajka przez dwa dni lekko wymiotowała, potem jednak osłabła, przestała jeść, osłabła, nie chciała chodzić po chodach ... Myśleliśmy, ze to zwykłe niedomaganie żołądkowe, które zaraz przejdzie. I taka była też pierwsza diagnoza - stan zapalny w jamie brzusznej. Psica dostała antybiotyk, po nim lekka poprawa. Potem - pogorszenie. I wtedy wywaliło jej węzły chłonne, chyba wszystkie możliwe do wymacania. Usg - udało się u dr Marcińskiego, powiększona śledziona, i pierwsza wzmianka o chłoniaku. W tempie błyskawicznym udało się z wizytą u dr Jagielskiego na Białobrzeskiej. Już na pierwszej wizycie pewne było niemalże w 100%, że to chłoniak. Wykonano biopsję cienkoigłową, która bardzo szybko potwierdziła diagnozę: chłoniak wieloogniskowy, najpewniej typ B. Piszę "najpewniej", bo dr nie zgadzały się objawy ogólne, które przy tego typu chłoniaku powinny być mniej gwałtowne, więc zalecono dalszą diagnostykę. Nie zdecydowaliśmy się jednak na wycięcie całego węzła do badania - już wtedy, po wnikliwej lekturze chyba wszystkich wątków na tym forum, wiedzieliśmy, że nie zdecydujemy się na podanie chemii, więc bez sensu byłoby narażanie Kai na inwazyjny zabieg, wynik którego tak naprawdę niewiele by zmienił...
Dziękuję Wam za to forum, za dzielenie się doświadczeniami. To właśnie dzięki Waszym postom utwierdziliśmy się w przekonaniu, ze chemii nie podamy. Wiem, wiem .... Mogłoby się udać, ale pewniejsze jest to, że dni, które jeszcze naszej psinie zostały, wypełnione byłyby wlewami, kroplówkami, wymiotami, biegunką, totalnym osłabieniem ... Nie takich dni chcemy dla Kai ...
Mamy cudowną panią weterynarz, zna Kajkę od początku, znała też naszą poprzednią sunię. To lekarz z olbrzymią wiedzą, z wielkim zaangażowaniem i olbrzymią Empatią. Lekarz, któremu ufam. I to jest dla mnie mega ważne. Takie poczucie bezpieczeństwa. Zapytałam ją wprost, czy swojemu psu w przypadku takiej choroby, podałaby chemię. Powiedziała, że nie ... I to przekonało mnie już o słuszności naszego wyboru, co do leczenia Kai.
Oczywiście, ryczałam jak głupia, ryczę też teraz, ale tylko wtedy, gdy Kajka nie widzi. W pierwszym tygodniu, gdy emocje były górą, sunia praktycznie nie wychodziła spod stołu, no bo pańcia płacze, coś złego się dzieje ...
Nasza pani weterynarz powiedziała mi : "Na łzy przyjdzie jeszcze czas. Teraz mamy psa z chłoniakiem, i musimy nauczyć się z tym żyć. A Kajka nie może dodatkowo jeszcze przez nasze zachowanie łapać huśtawki emocjonalnej." I tak też staramy się czynić, ciesząc się każdym darowanym nam jeszcze wspólnym dniem.
Jaki schemat leczenia przyjęliśmy? Od początku zioła, dwa rodzaje - na chłoniaka i wzmacniające. Od prawie dwóch miesięcy encorton w dawce 20mg dziennie (ważymy 25kg), większe dawki przygotowujemy na gorsze dni, żeby było jeszcze czym zawalczyć. Cały czas antybiotyk na odczyn zapalny w jamie brzusznej, leki na ochronę wątroby, rano ipp na ochronę żołądka. Od dwóch tygodni hemovet i hemoglobina w proszku do miski, bo morfologia niestety nienajlepsza, tak jakby śledziona niszczyła własne krwinki. Ale walczymy Smile . Wiem, że załamanie może przyjść każdego dnia, myślę o tym niemalże bez przerwy, ale wierzę też, że jeszcze trochę będzie dane być nam razem. Prosiliśmy Kajkę, by powitała z nami Mikołaja, teraz trzymamy kciuki, by powitała z nami nowy Rok Smile .
Ogólnie psiula, jak na swoje choróbsko, ma się chyba całkiem dobrze. Ma apetyt, merda ogonkiem na nasz widok. Na spacerkach różnie, widać już, że siły nie te, ale spuszczona ze smyczy wśród krzaczorów - odzyskuje wigor i szuka w zaroślach myszek. Boże, jak cieszy taki widok!

To tyle od nas. Wracając do Białobrzeskiej - spotkanie z dr J oceniam jako konkretne, i mimo wszystko miłe, jednak czuć niestety rutynę i takie "taśmowe" podejście do pacjenta. No, i brak propozycji alternatywnych wobec chemii.

Proszę, trzymajcie za nas kciuki. My ściskamy wszystkie psiaczki - chłoniaczki z całego serducha, i zdrówka i sił im życzymy. Dobrze, ze jesteście.

Pozdrawiam ciepło


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kajowa dnia Pią 20:51, 29 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
JoRew
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Lip 2017
Posty: 350
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 7:30, 30 Gru 2017    Temat postu:

Witaj,
Zycze sily psu i Tobie.
Troche kusi mnie, zeby odniesc sie do tego, co napisalas,
a co z mojej perspektywy jest bardziej Twoim wyobrazeniem o tym, jak przebiega ten proces, niz wiedza: „To właśnie dzięki Waszym postom utwierdziliśmy się w przekonaniu, ze chemii nie podamy. Wiem, wiem .... Mogłoby się udać, ale pewniejsze jest to, że dni, które jeszcze naszej psinie zostały, wypełnione byłyby wlewami, kroplówkami, wymiotami, biegunką, totalnym osłabieniem ...”

Ale dyskusja raczej nie ma sensu na tym etapie - kazdy z nas wybiera po swojemu. Chce tylko powiedziec, ze i moj pies, i wiele innych (chocby tylko 2, ktore wczoraj widzialam w przychodni), znosza chemie dobrze - bez biegunek, wymiotow i totalnego oslabienia. Tak, jak jest napisane w informacji, ktora daja na Bialobrzeskiej. Doktora J nie poznalam osobiście, ale trudno mi zarzucic komukolwiek w przychodni wpadanie w rutyne. To super ekipa.
Pisze to dla ludzi, ktorzy w przyszlosci mogliby przeczytac twoj post i na jego podstawie podejmowac decyzje o leczeniu.

Pozdrawiam i zycze wielu jak najlepszych dni dla Kaji i dla jej opiekunow.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez JoRew dnia Sob 9:31, 30 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gosia i Szczepan
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 25 Wrz 2017
Posty: 263
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:02, 30 Gru 2017    Temat postu:

Ja z kolei nie wyobrażam sobie chemii nie podać. Nawet się nie zastanawiałam, nie konsultowałam z rodziną. Biorąc Szczepka schorowanego ze schroniska 2 lata temu, jestem mu winna, albo raczej zobowiązałam się zrobić wszystko, co w mojej mocy i co jest w zasięgu medycyny tradycyjnej, aby mu pomóc.

Faktycznie, jak się czyta forum, to można mieć bardzo zdemonizowane wyobrażenie. Ja też takie miałam. Tym bardziej, że piszemy najczęściej na forum, kiedy mamy problem, kiedy są gorsze dni, rzadziej chwalimy się, że jest poprawa, jest fajnie, posty są wtedy rzadsze. I niesłusznie. Bo wygląda potem, jak wygląda.. Chemioterapia to nie sama męka. A jeśli chodzi o wahania samopoczucia, to na pewno Twoja sunia ma tak samo i bez chemioterapii.

Szczepan, moim zdaniem, chemię zniósł wspaniale. Owszem, że były gorsze dni. Ale to schorowany neurologicznie pies, więc zaostrzenie objawów to tego konsekwencja.
Jeśli chodzi o pozostałe skutki uboczne, to jest tyle porad na forum, że większości można uniknąć.

Tak, jak napisała Asia, to Twój wybór, więc nie ma co dyskutować. Ale też chciałabym słowo, dla innych, aby podejmując decyzję o sposobie leczenia nie widzieli chemioterapii w tak czarnych barwach. Bo to tak brzmi w opisie, do którego oprócz faktów dochodzą nasze myśli, komentarze. W praktyce, jak pies jest słabszy, to po prostu leży, nie chce jeść, to zamiast parówki kupujemy kurczaka, ma biegunkę, to wykładamy podkłady i zbieramy co trzeba, raz w tygodniu jeździmy na wlew, a przy okazji kontrole parametrów. To nie aż tak dużo. A element stresu? No cóż. Sama choroba go powoduje, a nie sposób leczenia.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gosia i Szczepan dnia Sob 10:03, 30 Gru 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gosia i Szczepan
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 25 Wrz 2017
Posty: 263
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:07, 30 Gru 2017    Temat postu:

Kajowa, Szczepan miał wykrytego chłoniaka 18.09., czyli podobnie.
A jak Twoja sunia się czuje? Bo z jednej strony piszesz, że biega w zaroślach, a z drugiej życzycie sobie dotrwania do nowego roku.. Czy węzły jej zmalały?
A jakie rokowania przyjmuje Wasz wet?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kajowa
Nowicjusz
Nowicjusz



Dołączył: 22 Lis 2017
Posty: 5
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:57, 30 Gru 2017    Temat postu:

Witajcie dziewczyny,
tak szczerze, to właśnie od Was spodziewałam się najszybszej reakcji Smile . JoRew i Lucek, Gosia i Szczepan - Wasze wątki śledzę bardzo aktywnie, trzymam kciuki z sił całych, podziwiam Waszą walkę ....

Kochane, to nie było tak, że od razu powiedzieliśmy, że nie podajemy chemii. To były straszne dni, gdy po prostu nie wiedzieliśmy, co robić dalej. Czytałam i o psiakach, którym walka dodawała sił, ale i o tych, których chemia wykończyła, nie dały rady ... Gdyby rokowania po podaniu chemii były lepsze, nie te 5% ale więcej, i pewność, że zniszczymy to paskudstwo ... A tak ... walczymy i mamy remisję, nadal tykająca bomba, a na dodatek organizm często wykończony i bezsilny...
Bałam się. Potwornie się bałam. Dzisiaj, kiedy za nami trzy miesiące walki z chłoniakiem, gdy patrzę na naszą kochaną sunię, wierzę, że postąpiliśmy słusznie. Napisałam, bo wiem, ze podobne dylematy ma wiele osób, które wchodzą na to forum w obliczu czekającej ich decyzji, co dalej. Każdy organizm jest inny, każdy reaguje na leczenie inaczej, nigdy nie można mieć pewności, jak będzie, no i jakiekolwiek statystyki nie bardzo maja tutaj sens. Podjęcie decyzji o leczeniu takim czy innym to także wypadkowa naszych wcześniejszych doświadczeń. U mnie był to rak u mojej Mamy, jej walka, cały cykl agresywnej chemii, kiedy to na ostatnie wlewy nie miała już siły , tej fizycznej ale też i psychicznej. Organizm wyniszczony doszczętnie. I jeszcze jeden obraz - nowotwór u psiaka znajomej. Podana chemia, psiak odszedł w mękach po drugiej dawce.
Dobrze, że piszecie też o tym, że chemia to nie tylko samo zło. Takie dyskusje sa potrzebne, ale każdy tak naprawdę sam podejmuje decyzję, którą drogą pójść dalej. Bardzo szanuję Wasze wybory, wiem, ze powodowane były Sercem i Miłością. My także się tym kierowaliśmy, naprawdę.

Pytacie, jak moja sunia. Jak na trzy miesiące po diagnozie - jest dobrze. Węzły są wyczuwalne, raz się zmniejszają, raz powiększają. Żyją swoim życiem, jak mawia nasz wet. Patrzymy jednak na ogólne samopoczucie, a to jest dobre. Siły ma niestety już mniej, szybciej się męczy, potrzebuje dodatkowych bodźców, by wykrzesać z siebie radosną energię, ale ta energia jest Smile ! Gdy penetruje nieznane sobie tereny, gdy z wizytą przychodzą nasze dzieciaki. Wtedy to wulkan tryskający energią Very Happy . Mamy trochę dyszenia, to po sterydzie. Ale mamy też apetyt, normalne siusianie i to drugie też, mamy chęć na mizianie i wesoły ogonek na nasz widok. Takie chwile radują bardzo Very Happy . Jest też niestety ciągły strach o to, że może przyjść załamanie ... I stąd te moje wewnętrzne prośby o Święta, o wspólnie witany Nowy Rok. One nie wynikają z aktualnego stanu Kai , tylko z normalnej obawy i strachu, świadomości, ze chłoniak to podstępne paskudstwo. Cieszymy się więc każdym darowanym nam dniem i te wspólne trzy miesiące uważamy za sukces. Nasz wet w ostatniej rozmowie przyznał, ze już po diagnozie u Kai doszły kolejne dwa psiaki z chłoniakami, niestety. Było to jakieś miesiąc temu. I Kajka, zdaniem weta, jest w o wiele lepszym stanie, niż tamte psiaki. Ona walczy, gdy wpadnie do gabinetu (na kontroli jesteśmy co tydzień) z energią i werwą wielką domaga się smaczków, ma błysk w oku. Tamte psiaki podobno się poddały ...

Nie wiem, co jeszcze nas czeka. Modlę się, by w takim stanie Kajka była jak najdłużej. Życzę też tego dla Waszych psiaków Smile .
Nie jestem typem forumowca ale obiecuję tu zaglądać. Świadomość, że nie jestem sama, bardzo pomaga.

Życzę Wam wszystkim w Nowym Roku samej Dobroci, Radości , Siły. No, i Zdrowia.

Pozdrawiam serdecznie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kajowa dnia Sob 12:06, 30 Gru 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
CaraBella
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 05 Lut 2014
Posty: 641
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: okolice W-wy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:03, 30 Gru 2017    Temat postu:

Witaj- przykro mi, że Twój piesek zmaga się z tym swinstwem:(.
Szanuję Twój wybór - w końcu każdy podejmuje decyzję w zgodzie ze swoim sercem. Jednak nie chcialabym, aby Twoje negatywne wrażenie z lektury forum zawazylo na decyzji innych opiekunów w przyszłości : na forum kontaktujemy się głównie przy problemach- u nas pojawiały się skutki uboczne i to wtedy najczęściej poszukiwalam pomocy i pisałam na forum, mało jest jednak wpisów z kilkunastu miesięcy BEZ CHLONIAKA. Nawet, gdyby Belcia nie wygrała z chloniakiem, warto było zawalczyć o ten cudowny, wspólny czas. Bo dobrych chwil było duuuuzo więcej niż tych z problemami. Brak chemii problemów nie eliminuje- choroba wszak jest i jej skutki także.
Życzę, żeby Twoja psina jak najdłużej była w dobrej formie!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eniuek
Bywalec
Bywalec



Dołączył: 20 Paź 2017
Posty: 60
Przeczytał: 6 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Śląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:04, 30 Gru 2017    Temat postu:

Szanuję Twoją decyzję . Każda pańcia wie, co dla jej pieska jest najlepsze. Na naszym osiedlu wiele piesków zabrał wstrętny nowotwór ( nieważne czego ) . Jedne brały chemię ,inne nie . Starsze pieski mają mniejsze szanse na przetrwanie wlewów . Mój Bonio miał 10 lat i też się nie zdecydowałam. Trzymam kciuki za każdy Wasz wspólny dzień ,za każde merdnięcie ogonkiem Smile Trzymajcie się Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Urszulja
Uczestnik
Uczestnik



Dołączył: 13 Wrz 2017
Posty: 30
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:40, 03 Sty 2018    Temat postu:

Cześć! Przykro mi Kajowa że trafiłaś do tego grona... Ale witam Cię ciepło i z uśmiechem.

W pełni rozumiem Twoją decyzje. Nawet nie wiesz jakie czułam wyrzuty sumienia kiedy we wrześniu mój Dzeki odszedł po zaledwie drugiej chemii.. Kiedy przypomnę sobie ostatnie trzy miesiące jego życia to smutek, strach i niezrozumienie cisną mi się na usta, bo przecież chemia miała pomoc, miała przedłużyć, miała poprawić jakość życia... A wszystko popsuła. Choć może nie powinnam tak mówić bo nie wiem co działoby się z Dzekim gdybyśmy jej nie podali. W sumie słabł od sierpnia kiedy wyskoczyły mu węzły, ale po chemii wszystko runęło doszczętnie.
Ale z drugiej strony widzę na tym forum tematy Lucka np który przebrnął i ma się świetnie i zastanawiam się gdzie jest ta granica faktycznej pomocy a egoizmu i strachu przed utratą przyjaciela. Nie potrafię jeszcze jej znaleźć.

Chłoniak to paskudna choroba dlatego życzę Wam wszystkiego najlepszego i dużo dużo siły i wytrwałości, No i oczywiście trzymam mocno kciuki za Kaję, niech dziewczyna pokaże raczysku gdzie jego miejsce! Tobie tez życzę wszystkiego co najwspanialsze.
I nie płacz przy niej, bo psy czują i wiedzą więcej niż nam się wydaje!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Urszulja
Uczestnik
Uczestnik



Dołączył: 13 Wrz 2017
Posty: 30
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 12:44, 03 Sty 2018    Temat postu:

A co do dr Jagielskiego miałam identyczne odczucia jak Ty. Obojętny facet, traktujący psy i nas jak klientów, „następny”...
Ale kiedy dostaliśmy ode niego maila z jego urlopu jak czuje się Dzeki, kiedy zadzwonił do naszej przychodni żeby uzgodnić podawanie kroplówek na czas wstrzymania chemii i kiedy koniec końców po śmierci Dzekiego odezwał się z kondolencjami i pytaniem jak to wszystko się stało bo jest w szoku, zmieniłam trochę nastawienie.
Wiesz, to są ludzie którzy pracują trochę ze śmiercią i muszą się jakoś tam trzymać żeby nie zwariować kiedy jeden pacjent za drugim umiera... Tak sobie to trochę tłumacze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
JoRew
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Lip 2017
Posty: 350
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 21:48, 05 Sty 2018    Temat postu:

Jak samopoczucie Kaji? Jestem ciekawa co dajesz jesli chodzi o ziola - jestesmy po ostatniej chemii, nie wiem jeszxze jaki jest plan potem, ale mozliwe, ze przyjdzie rozwazyc jakies alternatywne sspomaganie, np ziola? Chetnie dowiem sie cos wiecej. Sama non stop lykam chlorelle i radze sie w kwestii zdrowia osob o niekonwencjonalnym podejsciu, wiec wierze w takie podejscie w stosunku do siebi le (tfu-tfu, raczej rzadko choruje).

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kajowa
Nowicjusz
Nowicjusz



Dołączył: 22 Lis 2017
Posty: 5
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:19, 16 Sty 2018    Temat postu:

Witam serdecznie po dłuższej przerwie. Cieszę się, że tyle dobrych wieści pojawiło się w międzyczasie. Gratuluję Luckowi ostatniej już chemii, i niech tak zostanie jak najdłużej! Trzymam kciuki za wizytę kontrolną, która już niebawem, ale pewna jestem, że wszystko będzie ok. W ogóle dzielne te psiaki, i ich Opiekunowie też Smile ! Miło czytać też dobre nowiny o Szczepku, mam nadzieję, ze spokojnie wypoczywa sobie teraz razem ze swoją Panią.
Co u nas? Dobrze, cieszymy się wspólnym z Kają powitaniem Nowego Roku, niech będzie dobry dla wszystkich psiaków, a dla tych walczących szczególnie Smile .
Kajka ma dni lepsze, gdy są momenty, ze na ułamek sekundy udaje się zapomnieć o jej chorobie, i takie nieco gorsze, gdy samopoczucie siada. Dobrze jednak, że potem znowu jest całkiem ok. W międzyczasie wyszła nam niedoczynność tarczycy, posapywanie i dyszenie więc spowodowane było nie tylko sterydem ale i tarczycą. Od 10 dni przyjmujemy Euthyrox, i chyba jest nieznaczna poprawa. Najważniejsze, że noce spokojniejsze, posapywanie budzi nas już sporadycznie. Mieliśmy też gorszy czas z żołądkiem, Kajka była wyraźnie nieswoja i bez chęci na spacery. Teraz jest już ok, dostała antybiotyk i leki rozkurczowe, a w zaleceniach ... mniejsze porcje żarełka Wink . Okazało się, ze jej żołądek nie nadążał z przerabianiem treści pokarmowej, a po wrześniowym zapaleniu nie wróci już pewnie do pełnej "sprawności". No, a poza tym sam chłoniak robi swoje, niestety ... Kajka więc dostaje mniejsze porcje do miski, i jest dobrze, choć z pewnością zjadłaby więcej.
Na spacery wychodzi chętnie, węszy, jest zainteresowana światem. Patrzę na tą naszą psicę i widzę, że sił już takich jak kiedyś nie ma ... Ktoś, kto na nią patrzy nie widzi jej choroby, widzi wesołego psiaka z piękną sierścią i do głowy mu nie przyjdzie, że w środku toczy się walka ... Specjalnie napisałam o pięknej sierści bo, paradoksalnie , ma teraz taką sierściuchę , jakiej nie miała nigdy wcześniej, lśniącą, gładką, i zero jej na dywanach i podłodze Very Happy . Prawdopodobnie to efekt podawanego codziennie oleju rybiego i siemienia dodawanego do każdego posiłku. Cieszy to wszystko bardzo, i niech trwa jak najdłużej.
JoRew pytasz o zioła - to takie specjalne mieszanki zakupione na początku choroby, była zrzutka rodzinki i mam zapasik, ale powoli się kończy, będę musiała nabyć kolejną porcję. To dwa rodzaje mieszanki, jedna wyselekcjonowana specjalnie do walki z chłoniakiem, druga - wzmacniająco oczyszczająca. Kajka dostaje je 3 razy dziennie. Do tego jeszcze do każdego posiłku krew w proszku, rozpuszczam ją w wodzie i zalewam nią żarełko. Taka krew ma podobno działanie wzmacniające, więc może byłaby
też dobra dla Twojego Lucka, jako wzmocnienie po chemii. W każdym razie z pewnością nie zaszkodzi. I jeszcze dodaję do każdego posiłku ugotowane starte buraczki, kupowane w sklepie ekologicznym.

Urszulja, dzięki za kciuki, z pewnoscią się przydadzą. Wrócę na chwilę do dr Jagielskiego, odebrałam go może nie jako obojętnego, jak napisałaś, bo z pewnością to lekarz kompetentny i chciał dla nas, jego zdaniem, jak najlepiej. Chodziło mi bardziej o to, że tej statystyki tak tam dużo, że zabrakło mi może bardziej indywidualnego podejścia, wskazania, że jak nie chemia, to co innego ... Wiem, że po postawieniu diagnozy kontaktował się z naszym lekarzem prowadzącym, przekazał bardzo dokładnie, jaki schemat leczenia proponuje. Z drugiej strony tak myślę, że jak każdy lekarz stykający się na co dzień z tak ciężką chorobą, jaką jest rak, po prostu w pewnym momencie musi postawić w sobie jakąś barierę, by w ogóle dać radę. Tak właśnie sobie myślę. Dziękuję też innym osobom za wszystkie słowa wsparcia, tym bardziej, że nasza walka różni się od większości wyborów na tym forum. Dziękuję więc za uszanowanie naszej decyzji.

To tyle ode mnie na dziś. Jestem z Wami myślami i cieszę się każdą dobrą wiadomością o Waszych psiakach. Niech walczą, i niech wygrywają!

Pozdrawiam Was ciepło Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kajowa dnia Wto 19:41, 16 Sty 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
JoRew
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Lip 2017
Posty: 350
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 22:56, 16 Sty 2018    Temat postu:

Pozdrawiamy Kaję i nieustająco trzymamy kciuki za jak najwięcej dobrych dni!Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hunter
Nowicjusz
Nowicjusz



Dołączył: 16 Sty 2018
Posty: 6
Przeczytał: 9 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Katowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:37, 18 Sty 2018    Temat postu:

Witaj kajowa Smile
Jestem dla Was nowa, ale czytałam Wasze historie po kilka razy, więc czuję się jakbym każdego psiaka stąd znała osobiście.

Trzymam za Was mocno kciuki!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kajowa
Nowicjusz
Nowicjusz



Dołączył: 22 Lis 2017
Posty: 5
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:51, 18 Sty 2018    Temat postu:

Dziękujemy za wszystkie ciepłe słowa Smile .
Dzisiaj u nas całkiem dobry dzień. Od wczoraj zwiększyliśmy nieco dawkę sterydu, bo od kilku dni Kajka miała nieco podwyższoną temperaturę, co ciekawe, przy zmniejszonych węzłach . Temperatura dziś właściwie w normie, było niuchanie w śniegu i energii więcej. Taki widok cieszy, choć jest też świadomość, że nasz chłoniak trochę się uaktywnił ... Ogólnie jednak jest dobrze, jest apetyt i radość z życia też. A przecież o to właśnie nam wszystkim tutaj chodzi Smile.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Chłoniak u psów Strona Główna -> Opowiedz o sobie i swoim psiaku Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin