Forum Chłoniak u psów Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Milka Betki
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Chłoniak u psów Strona Główna -> Kiedy nasz przyjaciel odchodzi...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Betka
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 222
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:32, 29 Lip 2009    Temat postu:

Gdyby życie było bajką nie byłoby może łatwiejsze ale zawsze znalazłby się jakiś smok do pokonania, jakaś woda życia na końcu świata płynąca, jakaś dobra wróżka, którą dałoby się ubłagać..
W realu nie ma wróżek i smoków a tym bardziej nie ma wody życia.
Gdyby była zrobiłabym absolutnie wszystko żeby ją zdobyć. Dla mojej suni.
Wiem, że Ty też Agniecho zrobiłabyś wszystko, zrobisz wszystko co tylko będzie można.
Bardzo mi przykro z powodu Twojego pieska, bardzo. Też trochę popłakałam, bo to nowy, kolejny chory piesek a to zawsze boli.
Faktycznie nam z Warszawy jest łatwiej dojechać do lekarza, ale wcale łatwiej nie jest..
Po raz kolejny mam wyrzut sumienia że przez moje pisanie ktoś jest smutny. Trzymaj się Agniecho i pomimo wszystko miej nadzieję. Może ta diagnoza nie jest pewna.
Pozdrawiam i będę o Was myśleć.
B


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
agniecha
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 22 Lip 2009
Posty: 585
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z daleka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:00, 30 Lip 2009    Temat postu:

dzięki Betko za dobre słowa i myśli...jestem z tym wszystkim sama,Ona jest wszystkim co kocham na tym świecie...mamy tylko siebie...
Buu uratowała mi kiedyś życie-wyciągnęła mnie z najgłębszej depresji,a teraz co...ja Jej uratować nie mogę...bo Panu Bogu tam na górze koniecznie potrzebne są 2 moje pręgowane dziewczynki(jedną mi już zabrał)do pilnowania bram... Crying or Very sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betka
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 222
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:52, 12 Sie 2009    Temat postu:

Och Aga..wiem że nie ma słów które mogłyby Cię pocieszyć. Gdyby można było nacieszyć się na zapas obecnością swojego pieska ale to niemożliwe.
Nie dręcz się dodatkowo swoją bezsilnością. To nie ma sensu. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy choćby człowiek nie wiem jak tego pragnął. Robisz dla swojej suczki wszystko co tylko jest w Twojej mocy i to jest fakt.
Bardzo Was obydwie pozdrawiam i życzę dużo sił.
Betka


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betka
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 222
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:09, 14 Paź 2009    Temat postu:

Dziś tak paskudnie a rok temu było tak pięknie. Pamiętam te dni bardzo dobrze, po powrocie z działki w niedzielny wieczór Milce pękł guz, gdzieś tam w środku. Leżała trzęsąc się z bólu a ja mówiłam do mojego męża: cicho, ona umiera. W jednej chwili pogodziłam się, że to koniec. Tak jak zapowiadał któryś tam po drodze lekarz. Tamponada serca i koniec.
Ale Milka nie umarła, jeszcze nie.
Operacja odbyła się dwa dni później. Po USG dr Jagielska uprzedziła nas że guz najprawdopodobniej jest nieoperacyjny. Radziła zrezygnować z zabiegu i rozważyć eutanazję. Zdecydowaliśmy się jeszcze powalczyć o naszą suczkę. Nie wierzyłam, że to się dobrze skończy. Byłam przygotowana na eutanazję na stole, miałam tylko jedno życzenie. Gdyby do tego doszło to chciałam być z nią, z moją kochaną suczką. Trzymać ją za łapkę i mówić jak bardzo ją kocham. Siedzieliśmy we trójkę w poczekalni i trzymaliśmy się za ręce. Strasznie długo to trwało. W końcu wyszła do nas dr i powiedziała, że zmian nowotworowych było kilka, w tym dwie krwawiące. Wszystko dało się wyciąć. Pamiętam, że już nie wytrzymałam tego napięcia i poszłam się wypłakać do czwórki. Wszyscy poszliśmy.
Po dwóch godzinach Milka wyszła do nas na własnych łapkach. Gdyby nie to, że nie chciałam za nic jej martwić to na ten widok spłakałabym się jak bóbr. W drodze do domu spała a przez sen poszczekiwała sobie i cichutko wyła.

A dziś mój kociak leży sobie przy kaloryferze, jest mu cieplutko i ani myśli się martwić, że pani zalewa się łzami. Nie muszę już kryć emocji i nie kryję. Czytanie zeszytu-pamiętnika z ostatniego roku życia mojego pieska jest dla mnie coraz boleśniejsze. Dzień po dniu, kartka po kartce zbliżam się do końca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
agniecha
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 22 Lip 2009
Posty: 585
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z daleka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 8:20, 15 Paź 2009    Temat postu:

...robię dokładnie to samo tzn.piszę,dzień po dniu...żeby zostało jak najwięcej,żeby zapamiętać na bardzo długo...każdy ranek,każde siku,ile zjadła,jak zjadła,humor,czy spała,czy wzięła ciasteczko...każdą chwilę...niektórzy pewnie pukają się w głowę,ale jak jedna taka miła pani doktor(jak pojechałyśmy na rezonans)powiedziała,widząc mój zeszycik z bubowymi zapiskami,że pierwszy raz w życiu widzi żeby ktoś przyjechał do nich z tak szczegółowym opisem choroby i życia swojego psa-było mi miło...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala_czarna
Moderator
Moderator



Dołączył: 08 Mar 2007
Posty: 1823
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 9:39, 15 Paź 2009    Temat postu:

Agnieszka, chcesz żebym ja przez Ciebie zawału dostała????
Zerknęłam teraz na ostatni wpis w tym dziale i myślałam, że nie ma juz Bu Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
agniecha
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 22 Lip 2009
Posty: 585
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z daleka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 13:07, 15 Paź 2009    Temat postu:

Shocked o matko!!! mała_czarna ja tylko Betce odpisałam...

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez agniecha dnia Czw 13:07, 15 Paź 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BosmAnka
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 06 Wrz 2008
Posty: 440
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:17, 17 Paź 2009    Temat postu:

Mnie też serce pika jak widzę zielone kwadraciki przy tym rozdziale Sad

Nie piszcie w nim niepotrzebnie. Może zrobić oddzielny dział na wspomnienia po naszych przyjaciołach, którzy odeszli?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Megaan
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 14 Maj 2008
Posty: 227
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Olsztyn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:18, 17 Paź 2009    Temat postu:

BosmAnka napisał:
Mnie też serce pika jak widzę zielone kwadraciki przy tym rozdziale Sad

Nie piszcie w nim niepotrzebnie. Może zrobić oddzielny dział na wspomnienia po naszych przyjaciołach, którzy odeszli?


To chyba dobry pomysł. Też zawsze w wielkim niepokojem wchodzę tutaj...

Takie miejsce się przyda, bo chyba każdy, kto stracił swojego przyjaciela chce sie czasem "wyżalić", powspominać, wkleić jakieś zdjecie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
agniecha
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 22 Lip 2009
Posty: 585
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z daleka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 7:48, 19 Paź 2009    Temat postu:

...też jestem za,bo kolejno wszystkie na zawał zejdziemy!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betka
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 222
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:06, 03 Lis 2009    Temat postu:

Rok temu byłam .. szczęśliwa?... Chyba tak. Mój Milut nie czuł się źle, miał apetyt, wierzgał łapami leżąc do góry zaszytym na okrętkę brzuchem. A ja zapomniałam, zapomniałam co mówił DJ przy poprzedniej operacji. Zapomniałam że z takim nowotworem pies żyje od miesiąca do czterech najwyżej. Wyparłam to z pamięci.Cieszyłam się na życie z moim pieskiem. Nie wiedziałam jak mało czasu nam zostało. Tydzień po operacji Milusia zaczęła siusiać w czasie snu. Właściwie to kapało z niej prawie przez cały czas. Myśleliśmy że coś tam się poprzestawiało w czasie operacji, że to przejdzie. Nie robiliśmy problemu i staraliśmy się ukrywać przed Sunią obsiusiane koce i ręczniki, bo ona sę bardzo tego wstydziła. Któregoś dnia wyrzuciłam po kryjomu przed nią poduszkę i jasiek które ochrzciła nie przerywając snu.. Myślałam, niech sobie siusia byle jak najdłużej była ze mną. Ale to nie były powikłania po operacji, to rósł kolej guz. Nie jeden. To wszystko potoczyło się tak szybko..
Wstrętna, paskudna choroba!!!
Nie mogę wprost uwierzyć, że minęło już ponad jedenaście miesięcy, nie mogę uwierzyć..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betka
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 222
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:06, 30 Lis 2009    Temat postu:

I w końcu rak wygrał piesku, i umarłaś.. a ja ci w tym umieraniu pomogłam. Ciężko mi z tym bardzo. Czsami, jak jeszcze byłaś młoda i zdrowa to modliłam się, żebyś umarła we śnie, żebym nie musiała tego robić. Ale widać nikt nie słuchał..
Rok temu o tej porze wracaliśmy z Mazur, z naszej działki.Pierwszy raz bez ciebie. Zostawiliśmy cię w zimnej ziemi nie samą, bo obok spał snem wiecznym pochowany dwa lata przedtem nasz kotek. W Twojej ostatniej drodze, w twoim pochówku towarzyszyli nam nasi mazurscy znajomi, których tak lubiłaś i oni ciebie też lubili piesku. Moja Śliczna Psia Dziewczynko, moje Sucze Szczęście, mój Sukolu.
Mam twarz mokrą od łez, minął rok a ja wciąż tak bardzo za tobą tęsknię.
I wiem kochanie, że muszę już dać ci odejść, że zbyt długo trzymam cię przy sobie soją tęsknotą i żalem. Może tam za tęczowym mostem nie możesz w pełni cieszyć się życiem po życiu bo wyczuwasz mój bezbrzeżny smutek. Och piesku, tak bardzo cię kocham, tak bardzo..
Miałam przez ten rok taki wyrzut, że może za wcześnie rozstaliśmy się z tobą, że może zbyt pochopnie pospieszyliśmy się z naszym miłosierdziem ale po przeczytaniu zapisków z dwóch ostatnich tygodni twojego życia wiem, że to już był czas. Pożegnałaś się już ze światem, z miejscami które nie raz przebiegałaś zdrowymi łapkami i prosiłaś, żeby ci pomóc. Nie mogliśmy pomóc ci inaczej piesku, nie było innego sposobu.

Możesz już odejść piesku, spróbuję mniej się smucić, mniej żałować, spróbuję.
A kiedyś, za miesiąc, za rok, za pięć kiedy przyjdzie mój czas wiem, że będzie mi lżej odchodzić wiedząc, że na mnie czekasz gdzieś tam.
A teraz baw się dobrze mój kochany Sukolu, biegaj sobie z Bu, z Wikunią, Yolką, Sunią i z całą resztą forumowych psiaków.
Do zobaczenia kiedyś


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
agniecha
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 22 Lip 2009
Posty: 585
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z daleka...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:16, 30 Lis 2009    Temat postu:

...och Betko...tak strasznie boli...z każdym dniem,wcale nie mniej...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wojtek
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 23 Lut 2009
Posty: 148
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:25, 01 Gru 2009    Temat postu:

Oj Betka, przeczytalem wczoraj i dzien skonczylem we lzach :( przegladajac zdjecia Yoleczki i rozpamietujac czas spedzony z nia. Jeszcze najoma przyslala mi maila i ... skonczylo sie tak jak skonczylo. Czas plynie a bol i zal zostaje ten sam. Ja caly czas wyrzucam sobie, ze moze jeszcze mozna bylo cos zrobic, ze moze gdybym, ze moze jakby ... Wiem, ze to do niczego nie prowadzi ale tak wlasnie mam. Male Ciacho na wskoczylo juz do serc, pogryzlo je, obsikalo i wylizalo i kocham ja bardzo. Wiem, ze to nie Yolcia, chociaz prapradziadkiem Cookie jest ojciec Yolki, ale strata i tak caly czas boli.

pozdrawiam
Wojtek


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala_czarna
Moderator
Moderator



Dołączył: 08 Mar 2007
Posty: 1823
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 11:16, 01 Gru 2009    Temat postu:

Betko, pięknie to napisałaś Sad
Ja też prosiłam Boga żeby Wikunia odeszła we śnie. Nie chciałam podejmować tej ostatecznej decyzji. Do dziś czuję się jak kat, chociaż w głębi duszy wiem, że nie było odwrotu...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Chłoniak u psów Strona Główna -> Kiedy nasz przyjaciel odchodzi... Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin