Forum Chłoniak u psów Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Ronik
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Chłoniak u psów Strona Główna -> Opowiedz o sobie i swoim psiaku
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
instytut6192
Nowicjusz
Nowicjusz



Dołączył: 12 Gru 2011
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:09, 12 Gru 2011    Temat postu:

Witam,
moja historia jest smutna i bardzo typowa. Piękny czarny labrador, 11 lat z problemami stawowymi zachorował. Po licznych badaniach - diagnoza chłoniak. Zapisałam się do dr Jagielskiego - polecanego onkologa.
Piszę, aby ostrzec innych. Proszę rozważyć decyzję o leczeniu psa i nadrzędnej zasadzie - spokoju, komfortu i braku cierpienia dla psa.
Całe leczenie jest zaprzeczeniem, jest traumą dla psa, dla właścicieli. Dr Jagielski autorytatywnie (ma stopień doktora) pisze na kartce tygodnie życia. Opisuje, że nie ma dużych szans na wyleczenie, ale zdecydowanie poprawie komfort życia. Nie spotkałam w klinice psa, który przechodzi chemioterapie i jego komfort życia jest dobry. Brnie się w to na zasadzie wiary w cuda. Pies wisi na kroplówce, nie można go dotknąć bez rękawiczki, kroplówki do nawodnienia w domu, antybiotyk do wstrzykiwania w domu, 6 - 7 pastylek wciskanych do pyska 3 razy dziennie. Pies apatyczny, bez apetytu, chudnie...Miałam nadzieje, że po kolejnej chemii będzie lepiej, bo pies musi się przyzwyczaić. Usłyszycie, że psy nie cierpią podczas chemii jak człowiek. NIEPRAWDA. Psy się trzęsą ze strachu, smutne, apatyczne. Dostaniecie od dr Jagielskiego karteczkę z prośbą o raportowanie sms. Raportujecie, ale odpowiedź za 4 dni lub wcale. Jagielski zachęca, pokazuje wyniki, pisze, że e-mailem, że już lepiej. Pies zdechł dzień po chemii. Pisałam, że jest apatyczny. Żadnej odpowiedzi. Tylko standardowo dzień przed wizytą asystentka zadzwoni, że przyjadę. Już nie, bo pies nie żyje, bez odpowiedzi na telefon. Za to z grubym portfelem właścicieli na kolejne wizycie...
Nigdy więcej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
instytut6192
Nowicjusz
Nowicjusz



Dołączył: 12 Gru 2011
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:19, 12 Gru 2011
PRZENIESIONY
Wto 2:59, 13 Gru 2011    Temat postu:

Witam,
Ronik odszedł, bo też nie chciałam się poddać. Szkoda, że tak się tego trzymałam. Piękny czarny labrador, 11 lat z problemami stawowymi zachorował. Po licznych badaniach - diagnoza chłoniak. Zapisałam się do dr Jagielskiego - polecanego onkologa. Wszystko powiedziałam dr Jagielskiemu. Nie mogę sobie darować, że naraziłam psa na takie męczarnie. Trwało 4 tygodnie.
Piszę, aby ostrzec innych. Proszę rozważyć decyzję o leczeniu psa i nadrzędnej zasadzie - spokoju, komfortu i braku cierpienia dla psa.
Całe leczenie jest zaprzeczeniem, jest traumą dla psa, dla właścicieli. Dr Jagielski autorytatywnie (ma stopień doktora) pisze na kartce tygodnie życia. Opisuje, że nie ma dużych szans na wyleczenie, ale zdecydowanie poprawie komfort życia. Nie spotkałam w klinice psa, który przechodzi chemioterapie i jego komfort życia jest dobry. Pies wisi na kroplówce, nie można go dotknąć bez rękawiczki, kroplówki do nawodnienia w domu, antybiotyk do wstrzykiwania w domu, 6 - 7 pastylek wciskanych do pyska 3 razy dziennie. Pies apatyczny, bez apetytu, chudnie...Miałam nadzieje, że po kolejnej chemii będzie lepiej, bo pies musi się przyzwyczaić. Usłyszycie, że psy nie cierpią podczas chemii jak człowiek. NIEPRAWDA. Wszystkie psy które widziałam były smutne. Psy się trzęsą ze strachu, smutne, apatyczne. Dostaniecie od dr Jagielskiego karteczkę z prośbą o raportowanie sms. Żadnej odpowiedzi, bo klinika nie pracuje. Inni lekarze nie chcą pomóc. Bo to jest bez sensu. Raportujecie, ale odpowiedź za 4 dni lub wcale. Jagielski zachęca, pokazuje wyniki, pisze, e-mailem, że już lepiej. Pies zdechł dzień po chemii. Pisałam, że jest apatyczny. Żadnej odpowiedzi. Za to z grubym portfelem właścicieli na kolejne wizycie...Może gdyby był młodszy. Ale nie był i doktorek o tym wiedział. Nie róbcie tego swojemu przyjacielowi.
Nigdy więcej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
instytut6192
Nowicjusz
Nowicjusz



Dołączył: 12 Gru 2011
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 21:27, 12 Gru 2011
PRZENIESIONY
Wto 3:01, 13 Gru 2011    Temat postu:

Adresy rzeczywiście przydatne. Ale decyzja zależy od właściciela. Dr Jagielski na pewno podejmie leczenie. Ale to męczarnia dla psów. Szczególnie starszych, schorowanych. Jeśli zobaczycie tę sale z kroplówkami i smutne oczy psiaków. Są apatyczne, smutne. Dr Jagielski tego nie widzi, daje chemię i kasuje pieniądze. Jedynie na co można liczyć to że przyjmie każdego. Czasem będzie taki taniec godowy, proszę czekać, nie wiem czy zdąże, itp. lista oczekujących na wizytę nawet lista oczekujących na kolejkę telefoniczną. I zawsze da radę przyjąć, ale nie celem jest leczenie tylko pies pacjent z właścicielem i jego portfelem. Pies cierpi jak człowiek lub bardziej.
Może dla bardzo młodego psa, może dla Waszego. Mój nie żyje. Jego znajomi z terapii też.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dalmatina
Administrator
Administrator



Dołączył: 06 Mar 2007
Posty: 369
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków

PostWysłany: Wto 3:46, 13 Gru 2011    Temat postu:

Instytut, wydzieliłam Twoje wpisy do osobnego wątku, bo mamy zasadę, że osobne historie pojawiają się w osobnych wątkach.
Teraz bardzo cierpisz, wszystko wydarzyło się szybko, odszedł Twój przyjaciel. Stało się to na Twoich oczach...
Na tym forum są osoby, które przeżyły podobne chwile. Każda historia jest mimo wszystko inna, nawet jeśli zakończyła się odejściem pieska. Są i takie, gdzie walka trwa od wielu lat. Proszę zapoznaj się z różnymi opowieściami, a wtedy zrozumiesz, że bywają inne historie, mniej lub bardziej szczęśliwe. Twoja jest bardzo smutna i z całego serca wspieram Cię w tym trudnym momencie.
Masz prawo do swoich uczuć, daj sobie jednak trochę czasu zanim tak jednoznacznie ocenisz osobę weterynarza i jego działanie.
Ronik odszedł szybko, być może faktycznie były już słabe rokowania. Pewnie lepiej, gdybyś to wiedziała, gdy podejmowałaś decyzję o dalszym leczeniu chemią, może to właśnie powoduje, że czujesz się oszukana. Może po prostu nie sądziłaś, że to stanie się tak szybko. Nikt nie zmusza do chemii, można z niej zrezygnować, można nie podjąć leczenia... to wszystko są trudne decyzje, przez które niejednokrotnie musimy przejść samotnie.
Po świętach minie 5 lat od śmierci Uny i nie żałujemy decyzji o podjęciu leczenia. Były lepsze i gorsze dni, ale Una miała swoje dodatkowe miesiące życia i to godnego. Wiele osób nie wiedziało nawet, że jest w tak złym stanie. Nasze życie kręciło się wokół niej, jej wizyt w klinice, lekarstw, diet... Nie czuliśmy jednak, że to jest jedyna treść jej i naszego życia. Do ostatnich chwil mieliśmy kontakt z opiekującymi się nią weterynarzami, pierwszy raz widziałam wtedy taką determinację i chęć pomocy zwierzęciu. Nasza Una nie przeżyła ponownego uderzenia chłoniaka, co niestety się zdarza. Mimo chemii jej narządy wewnętrzne były w zaskakująco dobrym stanie. Nie żałujemy, że zdecydowaliśmy się na chemię. Bez niej odeszłaby dużo dużo szybciej, a my czulibyśmy pewnie żal do siebie, że nie spróbowaliśmy skoro była jakaś szansa.
Piszesz, że nie spotkałaś psa podczas chemii, który by ją dobrze znosił, że wszystkie psy są nieszczęśliwe i właściwie można by odnieść wrażenie, że właściciele męczą psa dla swojej wygody, a dr Jagielski zarabia na nich miliony.
Proszę, zapoznaj się z wszystkimi historiami na tym forum, pobądź w naszym gronie i poznaj nas i naszych przyjaciół. Mam nadzieję, że wtedy zrozumiesz, że to, co napisałaś jest bardzo krzywdzące. Nie tyle pod adresem dr Jagielskiego, ale głównie względem nas i naszych piesków.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SleepingSun
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 12 Gru 2011
Posty: 621
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:10, 13 Gru 2011    Temat postu:

teraz to na prawdę mam ogromne wątpliwości czy narażać sunię na chemię, czy też dać jej odejść w spokoju... Eh...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Joanna
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 518
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 9:01, 13 Gru 2011    Temat postu:

Witaj na forum, bardzo Ci współczuję z powodu odejścia Twojego przyjaciela. Doskonale rozumiem Twój żal i rozczarowanie. Myślę, że gdy emocje opadną spojrzysz na tą sytuację trochę inaczej. Moja Abra też była nie młoda, też żle znosiła leczenie. Gdy odeszła też miałam pretensje do całego świata, a głównie siebie, za egoizm i że naraziłam ją na to wszystko. Czas mija, co prawda serce boli wciąż bardzo mocno, ale teraz cieszę się, że była z nami te 8 miesięcy od diagnozy. Były chwile trudne i bardzo trudne, popłynęło morze pieniędzy. Ale gdybym po raz drugi stanęła przed wyborem decyzja byłaby taka sama.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala_czarna
Moderator
Moderator



Dołączył: 08 Mar 2007
Posty: 1823
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 13:30, 13 Gru 2011    Temat postu:

Każdy organizm inaczej walczy z chorobą. Każdy chłoniak jest inny, więc naprawdę nie warto uogólniać. Moja Wikunia żyła 3 lata. Rekordzistą, który nadal żyje tylko dzięki doktorowi Jagielskiemu jest Fenderek - bigiel.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala_czarna
Moderator
Moderator



Dołączył: 08 Mar 2007
Posty: 1823
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 13:31, 13 Gru 2011    Temat postu:

instytut6192 napisał:


I zawsze da radę przyjąć, ale nie celem jest leczenie tylko pies pacjent z właścicielem i jego portfelem.


Żal przez Ciebie teraz przemawia, i staram się to zrozumień, natomiast to co napisałeś powyżej jest bardzo krzywdzące dla doktora.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betka
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 222
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:53, 13 Gru 2011    Temat postu:

Witam Cię na forum
Moja sunia nie miała chłoniaka ale miała inny nowotwór i zalecenie uśpić natychmiast. Dr Jagielski przyjął nas tego samego dnia. Faktycznie czekałam do późnej nocy ale robiłam to z własnej woli. Potem była transfuzja, steryd na wzmocnienie organizmu i dwa dni później operacja. To był wyścig z czasem więc doktor odwołał dwa inne lżejsze zabiegi.
A potem było jedenaście cudownych miesięcy darowanych nam przez dobry los.
Ta historia nie ma szczęśliwego zakończenia ale te miesiące były dla mnie piękne. Mimo leków, badań i ciągłej obawy.
Nie czułam się nigdy naciągana a kiedy już nie było nadziei powiedziano mi o tym.

Bardzo Ci współczuję. Jest na forum parę wątków piesków które równie źle albo i gorzej zareagowały na chemię. Po prostu tak już jest, nie ma dwóch takich samych przypadków. Gdyby nie chemia to Fenderka i Bosmanka dawno nie było już na świecie.

Bardzo mocno Cię pozdrawiam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
instytut6192
Nowicjusz
Nowicjusz



Dołączył: 12 Gru 2011
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 19:01, 13 Gru 2011    Temat postu:

Witam,
faktycznie to żal. Ale moją intencją było ostrzec innych. Trzymamy się nadziei, ale trzeba spojrzeć trzeźwo. Psa należy leczyć, ale rozumnie i nie za wszelką cenę. Trzeba spojrzeć na zwierzaka, jego wiek, co mówi właściciel. Nie mam pretensji do choroby. Lekarz też jak lekarz. Każdy kto był u dr Jagielskiego dostaje kartę z prośbą o raportowanie. Czy dr komus odpowiedział? Ale przed wizytą czy kiedykolwiek nie dostaliście telefonu z prośbą o potwierdzenie przyjścia?
Jeśli zauważycie objawy apatii u psa, smutne oczy, niechęc do jedzenia i spacerów. To nie minie. Jak u człowieka. Pies zacznie się chować, smucić. I co tydzien będzie to samo. Zaczełam list, że to nasza historia. I nic nie napisałam co nie byłoby zgodne z prawdą. Każdy o tym wie, kto był na Białobrzeskiej z psaem chorym na nowotwór. Przykro mi. Może spodziewałam się cudu, a może opieki nad psem, ale rozsądnej i mądrej. I rady....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Betka
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 26 Sty 2009
Posty: 222
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:14, 13 Gru 2011    Temat postu:

Tak sobie myślę z tym potwierdzeniem to mogło być tak, że chodziło o znalezienie terminu dla jakiegoś zwierzaka którego trzeba było jakoś wcisnąć na cito. Tak jak to było z naszą operacją. Ja mimo prawie rocznego leczenia nigdy nie dostałam takiego telefonu. Dr dzwonił do mnie parę razy albo wysyłał sms-y. Przeważnie jakoś tak przed północą.
Po odejściu mojej suni wzięłam ośmioletniego kota ze schroniska. Ponieważ miał guza na boku pojechałam na Białobrzeską. Dr zadzwonił do mnie dzień czy dwa później późną nocą i kazał odczepić się od kota. To znaczyło że kot jest zdrowy.
To była jedna z bardziej szczęśliwych chwil w moim życiu.

Ja też podobnie jak Ty opowiadam jak było. Nie staram się nikogo bronić ani niczemu zaprzeczać.

Mogę sobie tylko wyobrazić jak się czujesz, bo oprócz swojej ogromnej straty przeżywasz jeszcze wyrzuty sumienia z powodu wyboru którego dokonałaś, a który nie przyniósł ratunku.
Bardzo, bardzo mi przykro.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala_czarna
Moderator
Moderator



Dołączył: 08 Mar 2007
Posty: 1823
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 19:37, 13 Gru 2011    Temat postu:

Objawy apatii, smutne oczy,przecież to "normalna" reakcja na chemię Sad Chemia to potworna trucizna wtłaczana do żył, i doktor przed nikim tego nie ukrywał. Jeśli taki stan utrzymuje się podczas całego schematu podawania chemii to wiadomo, że jest coś nie tak. Przecież to tak jak u ludzi leczonych na nowotwór: wypadanie włosów, wymioty, potworne samopoczucie. Do nas lekarz oddzwaniał nawet około godz. 23, bo ja spędziłam na Białobrzeskiej niemal 3 lata, i wiem, ilu tam jest pacjentów. Dla mnie najgorsze jest to, że tak mało w Polsce jest weterynarzy, którzy zajmują się leczeniem onkologicznym.

My też leczyliśmy psa rozumnie, i nie za wszelką cenę,bo ostatnią rzeczą do jakiej byłabym zdolna to pozwolić psu cierpieć, przedłużać życie na siłę Sad


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mala_czarna dnia Wto 19:39, 13 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
instytut6192
Nowicjusz
Nowicjusz



Dołączył: 12 Gru 2011
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:10, 13 Gru 2011    Temat postu:

Tak, to potwierdza moje spojrzenie. Oprócz tego, że dr w moim przypadku i wielu innych, których tam spotkałam zdecydowanie mówi, że tylko 10% psów cierpi z powodu chemii. Wszystkie, które spotkała cierpią. Gdzie jest te 90%. Teraz dr już nie ma czasu rozmawiac, kolejka rośnie. Potwierdzam, potrzeba więcej lekarzy onkologów. Bo fabryka przestała działać. Teraz jest taśma. Ale to jest nieważne. Nikt nikogo nie zmusza. Ale należy pamiętać, że zostaje się samemu, a choroba jest straszna i pies cierpi okropnie. Ginie w oczach.

PS. Doktor jeszcze nie odpowiedział na sms. Dalej czekam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala_czarna
Moderator
Moderator



Dołączył: 08 Mar 2007
Posty: 1823
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 20:25, 13 Gru 2011    Temat postu:

Ponieważ wiem jak bardzo boli śmierć psa (tak, śmierć, bo dla mnie pies nie zdycha, a umiera), to nie będę tu dyskutować na temat doktorów. To się mija z celem, bo jesteś teraz zbyt rozżalona..

Wierz lub nie, ale z całego serca Ci współczuję.
Powtórzę tylko tyle. Ja i np. Fenderkowa spędziłyśmy tam jednak nie dni, tygodnie, miesiące nawet, ale lata.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mala_czarna dnia Wto 20:26, 13 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Joanna
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 02 Lut 2011
Posty: 518
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zachodniopomorskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:29, 13 Gru 2011    Temat postu:

Instytut6192, rozumiem, że to się stało dosłownie przed chwilą, skoro czekasz jeszcze na smsa od doktora. Bardzo Ci współczuję.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Chłoniak u psów Strona Główna -> Opowiedz o sobie i swoim psiaku Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin