Forum Chłoniak u psów Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Szczepan - diagnoza: chłoniak :(
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Chłoniak u psów Strona Główna -> Opowiedz o sobie i swoim psiaku
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gosia i Szczepan
Bywalec
Bywalec



Dołączył: 25 Wrz 2017
Posty: 69
Przeczytał: 56 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 2:40, 25 Wrz 2017    Temat postu: Szczepan - diagnoza: chłoniak :(

Witajcie. Cieszę się, że znalazłam to forum, jednak żałuję, że nadszedł czas, aby w ogóle z takiego musieć korzystać.

Nie wiem, ilu z Was będzie chciało się czytać poniższe, ale musiałam się "wypisać".. to jak terapia..

Szczepan, to mieszaniec +10, w typie Reksia w wersji maxi Smile zaadoptowany przeze mnie ponad 1,5 roku temu. Od samego początku miał zespół przedsionkowy, który udało nam się opanować po kilkutygodniowej antybiotykoterapii. Skarb mój w dalszym ciągu, choć odruchy neurologiczne ma już w porządku, to jednak odczuwa skutki porażenia. Lekki skręt głowy, zaburzenia równowagi, zez, brak słuchu.. Wydawało mi się, że to i tak dość dużo, jak na psa, a on mimo lekkiej niepełnosprawności czuł się całkiem nieźle. Do czasu.

Ok dwa miesiące temu zaczął słabnąć. Z każdym dniem było widać, że coraz gorzej trzyma się na nogach. Lekko schudł, ale dużo spacerował, więc nie dało nam to do myślenia, tym bardziej, że nie było to drastyczne. Zgłosiliśmy się do poradni neurologicznej we Wrocławiu, ale okazało się, że nie był to nawrót zakażenia bakteryjnego ucha środkowego, neurologicznie był ok, w badaniach krwi jedynie lipaza była znacząco podwyższona. Zrzucono to na wiek i możliwość podjadania innej karmy niż gastro intestinal. Podano antybiotyk, karsivan, gdyby jego słabość wynikała z wieku i nakazano czekać ok miesiąca.

W międzyczasie w poprzedni weekend Szczepanowi mocno urosły węzły chłonne podżuchwowe. Więc tydzień temu, w poniedziałek pierwsze co, to umówienie wizyty do dr. Hildebranda. Tego samego dnia wizyta i choć miałam przeczucia, że to może być chłoniak, liczyłam, że dr to zbagatelizuje. A tu nie, badanie krwi, od razu biobsja, okazało się, że Szczepek ma anemię (czego nie było w pop. badaniach), węzły obwodowe powiększone, na usg śledziona bardzo duża. Na drugi dzień wstępne wyniki badania cytopatologicznego potwierdziły obawy - chłoniak z dużych komórek, stopień IIIb
Bez szemrania zgodziłam się na chemię. Wszystko potoczyło się błyskawicznie i po tym, jak w poniedziałek 18.09 zgłosiliśmy się do wet, w środę dostał pierwszą dawkę chemii - winkrystynę oraz do podawania encorton. Bez leków osłonowych.
Zniósł ją bardzo dzielnie. Miałam wrażenie, że od razu poczuł się lepiej. Żadnych skutków ubocznych, żadnych gorszych momentów. Wcina posiłki, jak dawno nie, cieszy się i tuli w nieskończoność. W środę następna dawka, innego leku. Generalnie zastosowana terapia będzie przywieziona przez dr ze Stanów, 12-18 tygodni leczenia, chemia co tydzień, potem chyba koniec i czekanie na nawrót. Czy ktoś z Was zna ten schemat? Czy jest on skuteczniejszy niż podawanie chemii przez miesiąc co tydzień, a potem przez ok roku co trzy tygodnie? Takie leczenie w klinice dra było stosowane do niedawna. Wydaje mi się, że dłuższa chemia, to ciągłe zabijanie komórek rakowych, a tak po 3-4 miesiącach pies zostaje bez "ochrony"....

Bo podaniu pierwszej chemii i poprawy jego stanu myślałam, że może nie będzie tak źle. Jednak po zapoznaniu się z forum okazuje się, że różnie może być w każdym momencie, a kolejne dawki chemii mogą już nie być takie "bezbolesne".. Co wydaje się logiczne.. kolejna porcja trucizny. Z uwagi na trzustkę, póki co, lekarz zalecił chemię z jednego leku za jednym razem, kolejny wlew z innego, itp. Wg niego taki koktajl mógłby mu zaszkodzić.
Strasznie boje się też podania doksorubicyny. Nie raz czytałam już, że to zabiło niektóre psy.. Tylko z doświadczenia, powie mi ktoś, w jaki sposób to działa kardiotoksycznie? Jak to widać po psie, co się dzieje?

W sumie to cały czas jednak do mnie nie dociera. Ten tydzień był jak w transie. Nie wierzę w to.. Sad i potwornie się boję.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gosia i Szczepan dnia Pon 3:11, 25 Wrz 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
CaraBella
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 05 Lut 2014
Posty: 530
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: okolice W-wy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 6:05, 25 Wrz 2017    Temat postu:

Witaj- przykro mi, że to świństwo dotknęło Twojego psiaka. Ważne jednak , że jest pod opieką dobrego specjalisty - to daje większe szanse. Z tego co piszesz, zaczeliscie schemat CHOP, który miała moja Belcia i zdaje się 2 forumowe psiaki są w trakcie. Trudno jest nam porównać różne metody leczenia, ponieważ jeśli mamy wybór to decydujemy się na jedną opcję, więc nie możemy powiedzieć jak byłoby, gdybysmycze zastosowali inną. Ten schemat daje szansę na pozbycie się tego swinstwa- i mogę potwierdzić, że to się zdarza, bo moja Belcia akurat z chloniakiem wygrała.Tez miała chloniaka z dużych komórek B-podobne stadium.
Jeśli mogę coś doradzić, to podpytalabym weta przy najbliższej okazji o osłonę przewodu pokarmowego - encorton predzej czy później da skutki uboczne, warto również rozważyć wsparcie iskialem lub ecomerem i olejem z wiesiołka.
Doksorubicyna jest kardiotoksyczna- u mojej Belcia najpierw było robione echo serca, żeby można było podać lek, a ponieważ wyszła jakas drobna nieprawidłowość miała podawana epirubicyne, która odrobinę mniej szkodzi na serce. Tak czy siak przed odejściem jej serce nie pracowalo prawidłowo, ale miała inny nowotwór i trudno było stwierdzić, czy to na pewno skutek chemii czy też nie, chociaż doktor tego nie wykluczal. W każdym razie te problemy wystapily długo po zakończeniu leczenia, więc nie martwilabym się na zapas.
Dzisiaj ważna jest poprawa samopoczucia psiaka, zmniejszenie węzłów itd. no i ochrona, żeby jak najdłużej był w dobrym stanie. Trzymam kciuki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gosia i Szczepan
Bywalec
Bywalec



Dołączył: 25 Wrz 2017
Posty: 69
Przeczytał: 56 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 6:19, 25 Wrz 2017    Temat postu:

CaraBella, dziękuję za odpowiedź. To dla mnie ważne znaleźć się w gronie osób, które przez to samo przechodzą, wymieniać się spostrzeżeniami, doświadczeniami.
Z wątków dotychczasowych wyczytałam, że większość psiaków leki osłonowe bierze. Młoda pani doktor współpracująca z dr Hildebrandem powiedziała, że nie ma dowodów, że takie osłony działają, ale jak chcę, mogę coś podawać. Następnym razem zapytam lekarza i poproszę po prostu o podanie dawkowania. Z uwagi na trzustkę Szczepek musi być na karmie dla trzustkowców, ale niewykluczone, że trzustka była "zapalona" z powodu rozpychającej się śledziony. Zobaczymy następnym razem na usg.
Nam to samo powiedzieli, że każde podanie doksorubicyny będzie poprzedzone badaniem serca. I dobrze. Wspominał lekarz też o osłonie na tarczycę.

A propos Twojego schematu, opisałabyś w skrócie, jak to wyglądało? 12 tygodni chemii, a potem co się działo? przerwa bez żadnych leków i czekanie na nawrót? i potem znów?
Bardzo się cieszę, że Twój psiak z chłoniakiem wygrał. Pewnie nie pierwszy raz to czytasz, ale takie historie dodają otuchy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
CaraBella
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 05 Lut 2014
Posty: 530
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: okolice W-wy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:50, 25 Wrz 2017    Temat postu:

U nas schemat był odrobinę inny, ale pewnie dość podobny. Były 4 cykle podania leków co tydzień : winkrystyna, endoxan, winkrystyna, epirubicyna. Między cykli były 2 tygodnie przerwy. Czyli w sumie 16 tygodni podawania cytostatykow i "ksiazkowo" 19 tygodni leczenia. Przez pierwsze tygodnie był jeszcze encorton, stopniowo była zmniejszania dawka i w końcu został odstawiony. Ponieważ nie zawsze wyniki krwi pozwalały na podanie chemii, całość przedłużyła się mniej więcej o 2 tygodnie. Po skończeniu schematu juz nie bylo leków (tylko suplementy, ewentualnie osłona żołądka bo przez jakiś czas utrzymywały się rozwolnienia), mieliśmy kontrole - na początku co miesiąc, potem rzadziej. Wznowa jest zwykle ok 6 miesięcy po zakończeniu leczenia. Nie martw się na zapas- trzeba się cieszyć każdą wspólną chwilą. A niektóre suplementy maja działanie przeciwnowotworowe lub wzmacniające, więc warto spróbować. A osłona żołądka to mniej ewentualnych komplikacji- trochę dziwne, że taki doświadczony lekarz tego nie stosuje.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bella
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 05 Maj 2016
Posty: 138
Przeczytał: 8 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:55, 25 Wrz 2017    Temat postu:

Witaj, choć wiadomo,że żadna z nas nie chciałaby tu trafić no ale skoro już tu jesteś to witamy serdecznie i ja Ci powiem jak jest z moją Bellą.
Schemat mamy taki sam jak Bella CaraBelli tylko moja Bella dostawała Doxorubicinę zamiast Epirubiciny. Poza tym Bella Carabelli miała podany jeden schemat a moja Bella po zakończeniu pierwszego schematu miała podawany Endoxan przez 12 tygodni jedną tabletkę raz w tygodniu. Potem wet przestał podawać ten Endoxan i czekaliśmy na nawrót, który nastąpił bardzo szybko bo po dwóch tygodniach już miała powiększone węzły tym razem pachwinowe. Wtedy już wet pobrał cały węzeł udowy i materiał został wysłany do Ideexu. Na wyniki czekaliśmy około miesiąca, może 3 tyg no i potwierdziło to co wet mówił po pobraniu biopsji cienkoigłowej na początku leczenia przy postawieniu pierwszej diagnozy. Gdy nastąpił nawrót to zaczęliśmy podawać ten sam schemat jeszcze raz. Na ten moment jesteśmy po zakończeniu drugiego schematu i miała jeszcze podane 5 tabletek Endoxanu podtrzymująco efekt leczenia. Pierwszy schemat znosiła bardzo dobrze ten drugi już gorzej-wiadomo, organizm jest wyczerpany. Teraz nam się jeszcze przyplątał jakiś płyn w brzuszku....ehh
Możesz przeczytać mój wątek-Chłoniak u Beli, jest tam wszystko szczegółowo opisane.
Pozdrawiam i uszy do góry , będzie dobrze:)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gosia i Szczepan
Bywalec
Bywalec



Dołączył: 25 Wrz 2017
Posty: 69
Przeczytał: 56 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 14:33, 25 Wrz 2017    Temat postu:

Najbardziej z tego wszystkiego boję się późniejszej bezsilności. Widoku jego cierpienia. On i tak swoją nieporadnoscia, niepełnosprawnościa wzbudza współczucie.
Staram sie nie myśleć o najgorszym, ale jak napisałam do mnie to nie do końca dociera. Jedno jest pewne. Do walki, która juz sie rozpoczęła muszę sie jak najlepiej przygotować.
O suplementy zapytam.

CaraBella, napisałaś, że wznowa następuje po ok 6 miesiącach od zakonczenia chemii...
Dr i jego "sztab" poinformował mnie o dwóch schematach chemii. Ten, który zastosował, opisany przeze mnie oraz drugi, czyli chemia przez miesiac co tydzień, a potem przez rok co trzy tygodnie. Biorąc na logikę, z ta wznową, to czy dla długości życia psa nie lepiej zastosować chemię dłuższą? Bo 12 mcy chemii + 6 miesiecy remisji to 1.5 roku życia.
Nasz schemat to ok 4-5 miesięcy chemii + 6 remisji - to raptem niecały rok życia.. Mniej wiecej.. Myle się?
Bello, czytałam Twój wątek, jednak tyle informacji przyswajam z forum, ze zajrze ponownie na pewno i bede śledzić.
Dziękuję, że jestescie. Jest raźniej:)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
CaraBella
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 05 Lut 2014
Posty: 530
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: okolice W-wy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 15:27, 25 Wrz 2017    Temat postu:

Ale trzeba też wziąć pod uwagę czas życia po wznowie.
U nas były inne warianty brane pod uwagę: schemat rzadszych podań leków ale przez cały czas ( zdaje się co 2-3 tygodnie) i bez doksorubicyny- tu mediana przeżycia była 24 miesiące i to co wybraliśmy: zmasowana terapia krócej, z mediana 18 miesięcy, ale.w.ok 15 procentach dająca szanse na pełne wyleczenie. Wiadomo, że to toto lotek, ale widać było, że doktor raczej rekomenduje CHOP i zdalismy się na jego doświadczenie.
Tak naprawdę to statystyki za mało mówią- bo raczej dotyczą wszystkich przypadków. A dużo zależy jaki to chloniak (z komórek T podobno leczy się gorzej), różnie tez organizm reaguje na chemię. W przypadku mojej Belci już po jednym podaniu cytostatyku węzły wróciły do normalnych rozmiarów i to się utrzymało do końca życia; czasem już w trakcie terapii węzły rosną. Dla.mnie osobiście najwspanialszy był okres remisji już po chemii- nie było uciążliwości leczenia (a pod koniec schematu juz nie tylko zapuscilysmy korzenie na Bialobrzeskiej ale szykowalysmy się do zakwitniecia Wink ), ale była świadomość czasu, który został "ukradziony" i był przez.to wyjątkowy. Dla Belci tez to był chyba najlepszy czas, bo akurat miałam dla.niej czas, a ona.siłę i chęci na dlugie spacery. Nigdy nie ma gwarancji, ale też braliśmy pod uwagę sukcesy z.innymi bernenczykami- była suczkę, którą doktor uznał za wyleczona, ale wznowa nastpapiła, tyle że po 5 latach. Inna odeszła ale nie na chloniaka w bardzo sedziwym wieku. Miałam nadzieję, że może nam się poszczesci. I doktor chyba tez na pewnym etapie tak sądził, bo bardzo emocjonalnie zareagował jak wyszła histiocytoza. Wiedział, że to wyrok, ale jeszcze walczyliśmy o nią póki to miało sens. A ból po.stracie jest niewyobrazalny - minęło 21 miesięcy a nie.ma.dnia żebym o niej nie myślała i za nią nie tesknila. Sad.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gosia i Szczepan
Bywalec
Bywalec



Dołączył: 25 Wrz 2017
Posty: 69
Przeczytał: 56 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 1:30, 26 Wrz 2017    Temat postu:

Dr Hildebrand powiedział o tych 10-15%, ale dodał, że tak naprawdę na wyleczenie praktycznie nie ma szans. A jednak i to forum i Wasze spotkania w klinikach pokazują, że się udaje. Albo chociaż wyrwać więcej niż rok.. Jednak walk przegranych też nie brakuje..
Ja po tygodniu jestem wykończona.. Mam wrażenie, że to już trwa i trwa, na 8 dni 6 spędziliśmy w klinice. Mam nadzieję, że sytuacja się nieco ustabilizuje.. Zaniedbuje swojego partnera, który jakby wszedł w naszą rodzinę, więc sam z siebie związany bardzo z psiakami nie jest i oraz drugiego psa.. Szczepo jest ze mną ponad 1,5 roku, Zara 10 lat (sama ma 14) i już się boję, że gdy dopadnie coś i ją, a jest już seniorką, to będę wyrzucać sobie, że od przybycia Szczepa nie poświęcałam jej już całej uwagi, a ona to czuła..
O bólu po stracie nawet nie chce myśleć. Straciłam trzy psiaki w życiu i jest dokładnie tak, jak napisała to jedna z dziewczyn, w którymś wątku.. Boli, kiedy widzisz zwinięty byle jak koc i myślisz, że on/a tam leży, boli, kiedy znajdujesz zabawkę za meblami i kłaczki.. jeszcze długo długo po.. Sad
Jutro kolejna chemia..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Urszulja
Nowicjusz
Nowicjusz



Dołączył: 13 Wrz 2017
Posty: 22
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 7:00, 26 Wrz 2017    Temat postu:

Cześć! Szkoda że dochodzą do naszego grona nowe psiaki... Ale mimo to miło Cię poznać i przeczytać historie Szczepana.

Nie jestem w stanie powiedzieć Ci za wiele bo mój Dzeki początkowo był na sterydach gdzie potwornie stracił na wadze i odwodnił się a potem skierowali nas na Bialobrzeską na chemię gdzie dostaliśmy jedną dawkę w tak niskiej wadze jaką miał Dzeki i powiem Ci że mamy chemię wstrzymaną bo mój pies jest za słaby. Generalnie chemia trafiła w nerki i wątrobę i mamy ogromny problem z jedzeniem, co za tym idzie Dzeki nie staje na nogi, nie przybywa mu kilogramów wiec nie może dostać kolejnej dawki, rak się rozprzestrzenia i za przeproszeniem do du*y taka robota. Wiec przede wszystkim dopilnuj wszystkich badan przed podaniem chemii. Szczepan jest młody, wiec pewnie jest wszystko Ok, Dzeki ma 12 lat wiec różnie to było... Na pewno osłona żołądka i leki na wymioty. No i uważaj na drugiego pieska po chemii. My tez mamy w domu drugiego psa Yorka i moja mama trochę olała i stwierdziła że nie będzie odseparowywać Dzekiego od nikogo co jest dla mnie Ok ale faktycznie biła od niego ta chemia przed 2 dni. Wzbogacicie się tez jedzeniem dla rekonwalescentów firmy Hels - polecam bo maja sporo potrzebnych składników w tej trudnej walce. No i naprawdę badania badania badania najczęściej jak się da. Ja trochę żałuje bo może byłoby inaczej i Dzeki miałby dziś 3 dawkę chemii a tak leży i śpi całe dnie i na dwór trzeba go wynosić... Ale nie tracę nadziei i nie myśle o najgorszym bo nie mam na to siły. Jest to mój pierwszy pies i mam już dość myślenia o tym że go stracę dlatego musicie myśleć pozytywnie!!! Trzymam mocno za Was kciuki i życzę Wam dużo siły!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gosia i Szczepan
Bywalec
Bywalec



Dołączył: 25 Wrz 2017
Posty: 69
Przeczytał: 56 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 8:27, 27 Wrz 2017    Temat postu:

Szczepo nie jest taki młody, ja mam go półtora roku, ale ona ma +10. Dokładnie nie wiem, bo trafił do schroniska znaleziony w rowie.
Tak, lekarz nam sam o badaniach powiedział.. Co do osłon, to nic nie dostaliśmy, ale jadę dziś na drugą chemię i nie zamierzam pytać o leki osłonowe czy podawać, a o ich dawkowanie.

To jest strasznie trudne.. Kiedy jest dobrze, boisz się, czy się nie popsuje, kiedy się psuje masz wątpliwości i z rozpaczą w oczach przyglądasz się ukochanemu psu..
Urszulja, mam nadzieję, że Dżeki stanie na nogi.. musi zaskoczyć! A jak zaskoczy, to może będzie okej. Ja tez trzymam za Was kciuki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
JoRew
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Lip 2017
Posty: 143
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 12:56, 27 Wrz 2017    Temat postu:

Witaj,
Lucek (to ten czarny na zdjęciu) jest po drugiej serii - idzie tym samym schematem, co Bella (Winkrystyna, Endoxan zamieniony na Leukeran, Wikrystyna i Doxorubicyna). Początek mieliśmy ciężki, bo Lucek po sterydach bardzo osłabł, miał chyba mdłości i nie chciał jeść, potem po 2giej chemii przyplątało się krwiste zapalenie pęcherza, a po 4tej - kaszel kenelowy.

Druga seria przebiegła spokojniej, choć generalnie temat jedzenia jest dla mnie wyzwaniem - ciągle muszę dosmaczać, zachęcać, a on ma zmienne humory. Przytył nam koleżka trochę, więc teraz, po drugiej Doxo, ma humor na odchudzanie Sad

Wskaźniki wątrobowe i nerkowe warto robić co kilka tygodni - my robiliśmy wątrobe 2 tygodnie temu, jak przestał jeść.

Steryd odstawiliśmy wraz z końcem pierwszej serii. Na dziś - tfu tfu - węzły nie są powiększone. Ale to jest jak siedzenie na wulkanie Sad

Cieszę się, że chodzi na spacery, wbiega po schodach i szczeka na psy za płotem - to są teraz nasze radości.

Lucek ma prawie 9 lat.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gosia i Szczepan
Bywalec
Bywalec



Dołączył: 25 Wrz 2017
Posty: 69
Przeczytał: 56 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 8:03, 28 Wrz 2017    Temat postu:

Jesteśmy do drugiej chemii - endoxanie. Szczepek dostał ją w zastrzyku. Po nim jeszcze podczas kończącej się kroplówki dostał jakichś drgawek. Trzęsły mu się czasem żuchwa, czasem cała głowa. Na szczęście w domu się nie powtórzyło. Ani razu się to też nie stało, jak lekarka przy nas stała, ale na szczęście byłam ze swoim T., więc nie wyszłam na wariatkę. Ale ona to zbagatelizowała. Dr Hildebranda nie było.
Szczepo po endoxanie czuje się nieco gorzej. Jakby bardziej się w tej swojej neurologicznej chorobie zatacza, choć uprzedzano nas, że zespół przeds. może się pogłębić, więcej pije, mniej je, dużo sika (wołał mnie w nocy), jest bardzo pobudzony i niespokojny. Ale bez wymiotów, biegunek. Kupkę w domu zrobił tylko w nocy, ale ładną, więc uff.

Poprosiłam panią doktor o suplementy. Na wątrobę dostałam Hepatoforce dla psów, na żołądek ranigast. I to mnie zastanawia, przecież ranigast jest na zgagę, niestrawność, a nie osłonowy?! Podpowiedziałam jej polprazol, ale jak grochem o ścianę. Na nerki nie dostaliśmy nic. Bo ona nie zna takiego leku. Zapytałam o urinal, ale powiedziała z fochem, że ona mi dawkowania nie poda, bo to lek ludzki.

Niepokoją mnie badania krwi Szczepana. Lipaza znów podskoczyła, tydzień temu była w normie, a teraz 2006 (przy normie do 1800).
PLT mu drastycznie podskoczyło. Co prawda ma dwukrotnie przekroczoną normę (484K/ul) czyli 1067, ale w porównaniu z badaniem sprzed tygodnia podskoczyło mu 5-krotnie! Czy to ważny wskaźnik? Dokładnie tak samo jest z PCT. Mówi Wam do coś?

Potwierdzono nam schemat CHOP, jednak ze zmniejszoną ciut dawką encortonu z uwagi na trzustkę, ale jak zrozumiałam będzie go brał cały schemat.
Spotkaliśmy też państwa z ON długowłosym, któremu objawy wróciły po 5 miesiącach od zakończenia tego samego schematu... nie za długo.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gosia i Szczepan dnia Czw 1:31, 28 Wrz 2017, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
CaraBella
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 05 Lut 2014
Posty: 530
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: okolice W-wy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 8:57, 28 Wrz 2017    Temat postu:

Ranigast też trochę działa osłonowo, u nas bywał jak problemy się nasilaly. Na nerki u nas był furosemid w dniu wlewu- działa moczopednie. Teraz bardzo ważne jest częste "wysikiwanie" psa, bo lepiej żeby nie miał krwotocznego zapalenia pęcherza, a to niestety po endoxanie występuje. Co do nawrotu choroby to pewnie loteria, chociaż sądzę, że sporo zależy od dawkowania oraz od reakcji na leki- czasem zdarzają się już w trakcie leczenia Sad.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gosia i Szczepan
Bywalec
Bywalec



Dołączył: 25 Wrz 2017
Posty: 69
Przeczytał: 56 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:10, 28 Wrz 2017    Temat postu:

A przez ile po wlewie endoxanu to wysikiwanie należy zapewnić?
Fakt, że sikał dużo, dziś postaram się urwać z pracy na godzinę. Jutro coś się wymyśli, potem weekend, ale docelowo codziennie póki co może być problem..
Pani doktor stwierdziła, że wysikiwanie się nie ma wpływu na to zapalenie krwotoczne, ale tak samo powiedziała, że encorton czy chemia nie mają aż takiego wpływu na narządy. Dopiero zmiękła, kiedy powiedziałam, że dr Hildebrand przy encortonie przy innym psie kazał podawać essentiale forte.

A pytałam o długość chemii a nawrót choroby. O to, o co Ciebie pytałam, że chemia roczna czy nie trzyma psiaka przy życiu dłużej. Jej zdaniem te przerwy 3 tygodniowe są mniej bezpieczne, bo większe ryzyko niż przy CHOP, że nawrót się zdarzy, bo okres dłuższy. Więc tu nie ma złotego środka, i jak piszesz to loteria..


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Gosia i Szczepan dnia Czw 9:11, 28 Wrz 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
JoRew
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Lip 2017
Posty: 143
Przeczytał: 17 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 9:50, 28 Wrz 2017    Temat postu:

Jeśli chodzi o wysikiwanie - moje doświadczenie było takie, że Lucek miał chemię w piątek wieczorem, cały weekend był w dobrej formie (pierwszy raz zresztą od początku terapii), a w niedzielę o 22:00 zaczął najpierw się częstomocz (sikanie co 15-20 minut), a potem o północy pierwszy raz zobaczyła w moczu krew. Pomimo natychmiastowej wizytu u veta i włączenia na wszelki wypadek antybiotyku,, mieliśmy z tym zapaleniem pęcherza problem przez kolejne 2 tygodnie. Teraz cały czas wspomagająco dostaje Żuravit 1 x dziennie. Wcześniej był jeszcze 2 x dziennie Urosept. Nie zaszkodzi.
No i w 2giej serii już nie było Endoxanu, tylko zamiast tego Leukeran w tabletkach. Jakieś 2 x droższy niestety.

Co do osłonych leków - my bierzemy polprazol, hepatil i silimarol + probioityk.

A co do encortonu - dziwi mnie, że lekarka powiedziała, że nie ma skutków ubocznych --> na encortonie Lucek czuł się strasznie: był słaby (nogi), często sikał (nawet przed endoxanem),spuchła mu wątroba. Nasza pani doktor zaczęła odstawiać encorton wcześniej ze względu jak rozumiem na zagrożenie dla wątroby właśnie.

Zresztą rozmawiam regularnie z koleżanką, która jest pielęgniarką na hematologii dziecięcej - ona od początku mnie uprzedzała, że sterydy (encorton) bywają gorsze dla organizmu, niż chemia.

Jezeli chodzi o wyniki płytek - wyczytałam przed chwilą, że zwiększenie płytek występuje w nowotworach szpiku kostnego. U nas ten wskaźnik rósł, a teraz odrobinę spadł. Prawdę mówiąc co do badań, to zdaje się na naszą panią doktor. Komuś w tym wszystkim trzeba zaufać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Chłoniak u psów Strona Główna -> Opowiedz o sobie i swoim psiaku Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 1 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin