Forum Chłoniak u psów Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

Hunter - 5 letni west
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 35, 36, 37 ... 44, 45, 46  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Chłoniak u psów Strona Główna -> Opowiedz o sobie i swoim psiaku
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
CaraBella
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 05 Lut 2014
Posty: 952
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: okolice W-wy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:57, 09 Cze 2018    Temat postu:

Strasznie mi głupio bo chyba nieświadomie przyczynilam się do polecenia Theriosa dla psów potrzebujących leczenia onkologicznego:(. Nie miałam świadomości że to tak może wyglądać, a inni korzystający wcześniej rekomendowali. Chociaż teraz przypominam sobie jak kiedyś byłam zaskoczona że nie było ich w gronie uczestników jakiejś ważnej konferencji onkologicznej, a inni weci, którzy się zajmują takim leczeniem, uczestniczyli.
Zszokowalo mnie to, że dr Maja nigdy nie osluchiwala Hunterka i nie zwracała uwagi na inne potencjalne problemy. Dr J był bardzo zabiegany, ale kazda wizyta to było mierzenie temperatury, tętna i dokładne osluchanie. U nas dochodziły jeszcze problemy z odlezynami na łapach- doktor je oglądał i na początku osobiście zmieniał opatrunki. Potem od czasu do czasu kazał pokazać i prosił kogoś o pomoc, ale miał nad tym kontrolę. A jak już była histiocytoza i wiadomo było że jesteśmy skazani na przegraną, to jak trzeba było odstawić lomustyne, to jednak sprobowal z winblastyna, rozważał też inne leki, które chociaż trochę powstrzymalyby rozwój choroby, z nadzieją że może uda się wrócić do lomustyny jak poprawi się stan wątroby. Także jest jakaś racja że nie wystarczy umieć podać cytostatyk- potrzebna jest większa wiedza.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hunter
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Sty 2018
Posty: 456
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Katowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:32, 09 Cze 2018    Temat postu:

Asiu zastanawiamy się nad doxo + lomustyna, ale chcielibyśmy chyba najpierw spróbować jeszcze raz podać doxo, bo zostanie nam tylko jeszcze lomustyna. A jednak jakby się udało pociągnąć tylko na doxo to mogłoby nam to dać dodatkowych kilka tygodni. Ale Pani dr powiedziała ze jeszcze rozważy jak lepiej. Choć oczywiste jest ze nikt nie wie jak organizm zareaguje i co by było najlepsze...

O ten Ornipural zapomniałam w końcu zapytać, bo po wymacaniu węzłów Pani dr powiedziała ze nie wygląda to dobrze i że czas na terapie ratunkową. Nie dobrze i ratunkowa wpłynęły na mnie tak źle ze zapomniałam... w ogóle zauważyłam ze załamuje się po każdej wizycie. Dziś czuje się psychicznie lepiej niż wczoraj. Umiem racjonalniej spojrzeć na sytuacje, a jak widzę Hunterka, bądź co bądź, zestresowanego wizytą to serce mi pęka.. Zadzwonię w poniedziałek do Onkovetu i zapytam i jak co to będę prosić Smile

CaraBella, jak pisałam, może kiedyś dr Ingarden miała w sobie więcej zapału? A może opiekunowie nie byli tak dociekliwi i po prostu nie kwestionowali metod leczenia. Gdyby nie Wy i to forum, to tez bym pewnie pomyślała ze nie ma innej opcji jak dalsze podawanie schematu. Skąd mogłabym wiedzieć ze jest inaczej?
Jestem Wam wszystkim przewdzięczna Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hunter
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Sty 2018
Posty: 456
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Katowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 8:46, 10 Cze 2018    Temat postu:

Spałam dzisiaj tak sobie bo pół nocy nasłuchiwałam Hunterka. Troszkę podchrapuje w niektórych pozycjach. Boje się ze węzły urosną w nocy tak bardzo ze go uduszą. Na szczęście nie rosną, a chrapanie jest najczęściej bo Hunter dziwnie opiera głowę i ma ją jakoś wysoko. Najlepiej jak śpi na boku, wtedy oddycha zupełnie bezgłośnie a ja jestem w stanie spać.
Rano mnie zmartwił bo nie chciał za bardzo chodzić na spacerze. Gapił się i dawał znać ze dalej woli nie. W moich oczach był już mega wykończonym, słabym pieskiem...

Są teraz u mnie dzieci mojej siostry, przyjechały na weekend. Po powrocie ze spacerku jeden zażyczył sobie parówkę. My nie jemy takich rzeczy, wiec Hunterk nie ma okazji jeść. Zwariował jak ją wyczuł. Ku mojej wielkiej uciesze, ze jednak ma siły - szczekał, skakał, terroryzował Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
JoRew
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Lip 2017
Posty: 988
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 9:11, 10 Cze 2018    Temat postu:

Patrycja - to, co my mamy, to terapia ratunkowa w jakims sensie.
Pamietam, ze tez mnie zmrozilo, jak uslyszalam te slowa. I tez nasluchuje - szczegolnie nasluchiwalam, jak wezly byly powiekszone i Lucek odkaslywal, chrapal i slychac bylo, ze ma problem. Tez wtedy spal z glowa wysoko - to pomaga im w oddtchaniu przy powiekszonych wezlach.

Badz dobrej mysli - u Lucka wyczulismy wezly 13 lutego, dzis jest 10 czerwca - 4 miesiace szczescia. Tfutfu:)

A co do braku energii na spacerze - jesli u was jest tak goraco jak u nas, to sie nie dziwie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hunter
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Sty 2018
Posty: 456
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Katowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:39, 10 Cze 2018    Temat postu:

Jestem dobrej myśli Smile Rzeczywiście wygląda na to ze Hunterkowi nie chce się chodzić bo mu za ciepło. W domu zachowuje się normalnie, szczeka na psiego sąsiada, który zawsze jest głośno na klatce. Jak na niego nie reaguje (i ludzi idących do zsypu) to wiem ze jest zle. Ale reaguje Very Happy Zjadł całą michę serc z ziemniaczkami i teraz ino szuka pretekstu do szczekania Smile

Forma wiec jest ok. Ale martwi mnie ten oddech. Nie ma tragedii, niby się nie dusi, ale jednak to słyszę. Brzmi albo jakby chrapał albo jakby oddychał przez zakatarzony nos. Eh.. Asiu a po jakim czasie Luckowi te węzły zeszły? Bo nam się pojawiły 15 maja.. Ale dostał endoxan i winkrystyne wiec pocieszam się ze jeszcze znikną.. choć są pieski które wiele miesięcy żyły z powiększonymi (to moja pocieszka nr 2Smile)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
JoRew
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Lip 2017
Posty: 988
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 15:59, 10 Cze 2018    Temat postu:

Węzły wyczuliśmy 13 lutego. Wtedy lekarz powiedział, że jest to niepokojące, ale na razie nie jest to wznowa. Po jakiś 10 dniach zrobiliśmy biopsję, i po wynikach (wznowa) ustalaliśmy jeszcze plan leczenie - w końcu epirubicynę dostał 3 marca. Potem były problemy, więc następna chemia była po ponad 2 tygodniach - 21 marca. Wtedy dostał winkrystynę i dodano sterydy, bo wykryliśmy zmiany w szpiku. Potem po tygodniu 28 marca pani doktor powiedziała, że węzły zareagowały bardzo dobrze i dostał wtedy lomustynę. I chyba po tej lomustynie węzły zniknęły - czyli w połowie marca. Oznacza to, że zajęło nam to półtora miesiąca.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hunter
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Sty 2018
Posty: 456
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Katowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:01, 10 Cze 2018    Temat postu:

Asiu jestem bliska wyznania Ci miłości Wink Dziękuje!!! Nadzieja to jedyne co pozwala mi żyć Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gosia i Szczepan
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 25 Wrz 2017
Posty: 546
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:22, 11 Cze 2018    Temat postu:

Cieszę się, że trafiłaś na dobrą (ale nie chwalmy dnia przed zachodem) klinikę. Podejście jest niewiele mniej ważne od wiedzy. Ale w szoku jestem, że głupiego jasia podawali do pobrania krwi. Nie zgodziłabym się. Zawsze jak nam pobierają krew jakieś żółtodzioby i widzę, że drugi, trzeci raz nie wychodzi, to proszę lekarza. Hildebrand zawsze i w każdej pozycji pobierał od razu, z zamkniętymi oczami by pobrał krew, z łapy, z szyi, z każdego miejsca Smile

Asia,
Opcja wege:
[link widoczny dla zalogowanych]
Z tego korzystałam i było ok. Jest poniżej 60 zł.

[link widoczny dla zalogowanych]
Też wege, nie korzystałam, ale nie jest no-name, więc może nie jest źle. Wydawało mi się, że kiedyś mieli wegan.

Tu jest wegański, ale drogi, rzeczywiście
[link widoczny dla zalogowanych]

U mnie to się doskonale sprawdzało, jak byłam sama. Tak, jak Asiu piszesz, jest drogo, ok 1000 zł/mc, ale bez dodatkowych kosztów jedzenia, bez marnotrawienia, do tego oszczędność na prądzie, wodzie i co ważne czasie! Mnie się to opłacało po podliczeniu zysków i kosztów. Do tego zbilansowane, zdrowe, regularne posiłki. Odkąd jesteśmy z Tomkiem, to już opłaca się mniej, bo pewnie jadłabym x2 Smile Chociaż on jest mięsożerny, więc może coś by się upichciło, a ja pudełeczko.. W każdym razie zawsze przy kilku kg + myślę o powrocie do kateringu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gosia i Szczepan
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 25 Wrz 2017
Posty: 546
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:33, 11 Cze 2018    Temat postu:

Patrycja, a jak wyniki krwi? Robicie morfologię? Bo nic nie piszesz, a ciekawa jestem. Przykro mi, że jest, jak jest.. Szczepan też się dusił, gdy powiększyły mu się węzły szyjne. Też spał w wyciągniętą głową. Wymiotował też przezroczystym śluzem. Ale oby Hunterkowi, jak Luckowi, po odpowiedniej chemii się zmniejszyły..

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hunter
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Sty 2018
Posty: 456
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Katowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:47, 11 Cze 2018    Temat postu:

Gosiu oczywiście robimy morfologię. Robiliśmy w piątek wraz z biochemią.
Biochemia tak sobie - jak pisałam fosfataza zasadowa cały czas podniesiona, nerki ok.

Morfologia:
WBC 11,9 (6-17)
RBC 5,71 (5,5-8,5)
HGB 14,5 (12-18 )
HCT 40,4 (37-55)
MCV 71 (60-72)
MCH 25,5 (19,5-24,5)
MCHC 36 (34-38 )
RDW 15,5 (12-16)
PLT 334 (200-500)
MPV 8,3 (6,1-10,1)

LYM 1,2 (1,2-4,5) 11,30%
MON 0,8 (0,3-1) 7%
GRA 9,8 (3,5-12) 81,70%

Granulocyty powinny mnie martwić, prawda?
Ale węzły są powiększone, nie mam złudzeń że jest dobrze. Dzisiaj przez przypadek wymacałam węzły.. hmm.. nie wiem jakie to są.. chyba łopatkowe. Są całkiem dobrze wyczuwalne.
Nie wiem czy jednak nie zdecydować się jutro na tą lomustynę.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Hunter dnia Pon 9:48, 11 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gosia i Szczepan
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 25 Wrz 2017
Posty: 546
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:55, 11 Cze 2018    Temat postu:

My nie doszliśmy do zajęcia szpiku ze Szczepkiem, więc nie mam wiedzy, ale generalnie morfo macie w normie. Czasem w dolnej, lub górnej granicy, ale w normie. Choć nie wiem, jaka tendencja. Fosfataza to wątroba, żołądek lub serducho. Zara np. ma non stop podwyższoną, od zawsze, taka jej uroda. Diagnozowaliśmy b. dokładnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hunter
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Sty 2018
Posty: 456
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Katowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:17, 11 Cze 2018    Temat postu:

Zajęcie szpiku brzmi groźnie. Ale wiem, zdaję sobie sprawę że (chwilowo, mam nadzieję) chłoniak wygrywa. Jest we mnie nadzieja, ale staram się ją miarkować.
Nie ma u nas wymiotów, ani nic takiego. Kupa ładna Smile Zachowanie w normie, ale widzę że jest słabszy - tzn. mam wrażenie że jest zupełnie nie zdolny do szybkiego biegu; biega wolniej i widzę że go to męczy, raczej wybiera szybszy chód, jeśli już).

Pomyślałam wczoraj, tak całkiem poważnie, świadoma tego że tracę Hunterka, że jestem wdzięczna losowi za ostatnie pół roku. Może i w strachu, ale za to doceniam Hunterka, wszystko co w nim jest i wiem że będzie w moim sercu zawsze. Każdy mój były psiak jest.. Ale cieszy mnie że tak dobrze poznałam Hunterka, że jestem w stanie dzięki chorobie docenić rzeczy, które wcześniej mnie denerwowały. Że doceniam i kocham w całości, każde zachowanie, każdy nawyk. Nie denerwuje mnie jak jest nachalny, chłonę każdą chwilę, każde spojrzenie, każdy kąsek jedzenia.
Nie godzę się jeszcze na odejście Hunterka i wierzę w to, że jeszcze nam się chwilę uda. Ale chyba zaczynam powoli powoli myśleć o tej czystej miłości, o której pisałyście. Jeszcze to nie to, ale czuję że jestem bliżej. W styczniu uderzyła mnie wiadomość, że Hunter jest chory, ale z uwagi na dobry stan do maja wierzyłam że pokonamy chłoniaka. Od maja, już niemalże od miesiąca wiem że na to szans nie ma i dopiero teraz czuję że jakoś zaczynam to sobie układać. Choć boli strasznie...
Nie umiem wypierać takich myśli, nazywam je wręcz w głowie tak, że chyba nawet niezbyt wrażliwa osoba płakałaby gdyby mnie posłuchała.. No ale tak mam. Mam jakieś takie skłonności do umartwiania się.

Ale nic, walczymy. Nic nie jest przesądzone, prawda?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
maima
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 11 Maj 2018
Posty: 108
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Śląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:26, 11 Cze 2018    Temat postu:

Chyba te wyniki nie wyglądają tak źle. Nasze są na pewno gorsze.

Euforka też ma problemy z oddychaniem mimo, że węzły nie są na ten moment powiększone i wyczuwalne. Oddycha inaczej niż zawsze, po prostu ten oddech słychać. Często chrapie. Ma normalny oddech tylko wtedy kiedy położy pyszczek bezpośrednio na ziemi.

Na pierwszej wizycie u Euforii też był problem z wkłuciem się do pobrania krwii. Pani zootechnik po kilku próbach dała za wygraną, dopiero jak przyszedł jeden z tchników to mu się udało na drugiej łapce bez problemu wkłuć. Pani zootechnik młoda więc tym to tłumacze, pewnie doświadczenie jeszcze nie to. Ja sama naukę pobierania krwi mam dopiero przed sobą więc nie oceniam bo pewnie bedzie podobnie Smile Na szczęście Eufi była przy wizycie spokojna.


P.s. Nie odświeżyło mi Twojej najnowszej wiadomości za nim wysłałam swoją Smile


U nas zajęcie szpiku było podejrzane od początku, ale dr mówiła, że to nie ma wpływu na skuteczność leczenia i szans w żadnym stopniu nie zmiejsza.



Nie ma co myśleć o tym co będzie, kiedy będzie. Jak ma się stać to i tak się stanie. Cieszcie się każdem dniem razem tak jak my cieszymy się każdym dniem z Euforką Smile W przeciągu ostatnich 3 lat straciłam trzy psiaki, każdego z nich nagle, niespodziewanie. Nie było nam nawet dane tak po prostu się pożegnać. Szczególnie ostatnia sunia to był dla mnie duży cios. Znaleźliśmy ją w lesie jak miała koło 7-8 miesięcy i ktoś ją porzucił bo była w ciąży. Była takim moim oczkiem w głowie i tęsknie za nią każdego dnia. Miałą dopiero 3 latka i sporo życia jeszcze przed sobą.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez maima dnia Pon 10:39, 11 Cze 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hunter
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Sty 2018
Posty: 456
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Katowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:42, 11 Cze 2018    Temat postu:

Wyniki morfo może są ok, ale te węzły mnie przerażają.. Dzisiaj w nocy nie chrapał i co dziwne w dzień też nie chrapie, a jeśli już to podchrapuje w nocy. Czytałam że węzły mogą też przeszkadzać w przełykaniu. Póki co tak się nie dzieje, ale wiem że takie rzeczy mogą się zmienić z godziny na godzinę...

U nas głupi jaś nie był przy pobieraniu krwi, a przy zakładaniu wenflonu. Ale zdarzyło się to tylko raz - każdy wtedy próbował, i technicy i dr Ingarden (Jacek Smile) więc może wtedy coś nie tak było z tymi żyłkami, nie wiem.
Wiem, że przy regularnych kłuciach łapek mogą się pojawić problemy.

ps. Kupiłam mu dzisiaj dwie parówki choć przeraża mnie tam azotyn sodu. Ale zjada z taką chęcią, że nie umiałam sobie odmówić radości patrzenia jak bardzo chce Smile Ale to było jednorazowe (no chyba że za tydzień, dwa Wink )


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hunter
Gaduła
Gaduła



Dołączył: 16 Sty 2018
Posty: 456
Przeczytał: 5 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Katowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:51, 11 Cze 2018    Temat postu:

Zgadzam się Magda z tym co napisałaś, dlatego staram się nie rozpaczać. Na rozpacz przyjdzie jeszcze czas. Teraz jesteśmy razem Smile

Bardzo współczuję tak przykrych doświadczeń w ostatnich latach Sad Każdy psiak zabiera ze sobą cząstkę nas.. Ale zostawia nam też cząstkę siebie.

Hunter to pierwszy pies Błażeja. On wcześniej nie dopuszczał myśli, że może być źle. Widzę że dopiero teraz do niego dociera i jest załamany. Jakoś paradoksalnie daje mi to więcej siły i wtedy ja myślę, że nie ma się co załamywać, trzeba się cieszyć tym co mamy, i że przecież wciąż walczymy..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Chłoniak u psów Strona Główna -> Opowiedz o sobie i swoim psiaku Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 35, 36, 37 ... 44, 45, 46  Następny
Strona 36 z 46

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin